Bałkany 2014. Góry Albanii

Wpis o zdobyciu Maja e Korabit zakończył etap górski naszej wyprawy do Albanii 2014. Dlatego też dokonaliśmy jego filmowego podsumowania. Oprócz zdjęć, których część kojarzycie z bloga, pojawiły się również ujęcia z GoPro oraz Sony A77. Oczywiście góry towarzyszyły nam przez cały pobyt w Albanii, bo są one stałym elementem tamtejszego krajobrazu, jednak tylko na początku naszego wyjazdu mieliśmy zaplanowany po nich trekking.

A dlaczego warto obejrzeć nasz film?

– lepiej poznacie Cerem i jego okolice;

– będziecie mogli do woli napawać się górskimi, albańskimi widokami;

– przekonacie się, jak częściowo wygląda droga z Valbony do Thethu (częściowo, bo jak wiecie nie udało nam się pokonać tej trasy);

– dowiecie się, co to „ujvara” i czemu warto pod nią/niego wejść;

– poznacie obozową kurę domową siedzącą przy garach oraz kąpiącą się w rzece (no dobra, nie w, a na jej brzegu);

– zobaczycie ujęcia z trasy łączącej Bajram Curri z Vlaboną oraz trwające na niej prace budowlane;

– zobaczycie, gdzie przyciągnęłam do siebie rój much;

– poznacie bliżej macedońskie owce;

– będziecie mogli się zrelaksować przy śpiewie Dikandy;

Cóż, mam nadzieję, że Was przekonałam. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na film. Polecamy go oczywiście w wersji HD, na pełnym ekranie 🙂

Bałkany 2014. Część 5 – z Doliny Valbony do Doliny Radomire

13 sierpień 2014 Czyli o tym, że pozory mogą mylić i nawet w wiosce na końcu świata spotkać można towarzystwo poliglotów

To nasze ostatnie chwile w Valbonie. Przed nami podróż pod Maja e Korabit – najwyższy szczyt Albanii i Macedonii, który jest naszym trekkingowym celem następnego dnia. Dość sprawnie zwijamy obozowisko i jemy śniadanie. Przed odjazdem żegnamy się z właścicielem campingu i restauracji Tradita. Wręczamy mu w podziękowaniu za gościnę puszkę polskiego Żubra. Widać, że mocno zaskoczyliśmy go tym gestem, ale przynajmniej będzie miło wspominać Polaków.

Poranek w Valbonie. Tradita szykuje się do wydania pierwszych posiłków.

Valbona Tradita

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Część 4 – o tym, co zrobić, by nie dotrzeć z Valbony do Thethu

12 sierpień 2014 Czyli rzecz o rudym pechu

Budzimy się przed 7 z mocnym postanowieniem, by jak najszybciej wyruszyć w góry. W planach w końcu mamy przejście z Valbony do Thethu i powrót tą samą drogą, czyli łącznie jakieś 32km. Sporo, a do tego pogoda od rana rozpieszcza nas wysokimi temperaturami. Plan planem, ale gdy na campingu spotyka się Polaków, to nie można ot tak po prostu tego faktu olać i z nimi nie pogadać. Dwójka Polaków od prawie 3 tygodni była na Bałkanach, głównie skupiając się na trekkingu po tutejszych licznych górach. W trakcie rozmowy okazuje się, że odwiedzili również moje ukochane góry Sinjajevina w Czarnogórze. Po nitce do kłębka i nagle pada stwierdzenie: „To ty jesteś ta ruda z bloga o Bałkanach. Trafiłem na Twój wpis o Sinjajevinie!” Ujmę to tak: Bałkany są spore i prawdopodobieństwo spotkania kogoś, kto zna mojego bloga było raczej marne. A tu takie zaskoczenie. Uwierzcie mi, było to dla mnie naprawdę miłą niespodzianką i utwierdziło mnie to w przekonaniu, że to co robię ma sens! Towarzyszymy Polakom podczas, gdy jedzą śniadanie w przycampingowej knajpce. Przy okazji zbieramy od nich informacje na temat drogi na Maja e Korabit, który mamy w planach zdobywać za dwa dni. Oboje doradzają nam, by wchodzić na ten szczyt czerwono – biało – czerwonym szlakiem, który choć dłuższy od drugiej wersji szlaku ( czerwono – żółto – czerwonej), miał być znacznie dogodniejszy do podchodzenia i schodzenia. Od razu powiem, że szybko zweryfikowaliśmy tę „radę” i generalnie nie zawsze to, co wszyscy wokół mówią i piszą, jest słuszne. Ale o tym szerzej i dokładniej opowiem, gdy przejdziemy do relacji ze zdobywania najwyższej góry Albanii i Macedonii. Tak czy inaczej, nasi rozmówcy na pewno są mocno zakręceni na punkcie Bałkanów, wędrują po tym regionie Europy dłużej od nas i posiadają sporą wiedzę na jego temat. Choć miło się rozmawia, to czas nas goni, więc żegnamy się z Polakami i jedziemy pod Hotel Valbona, gdzie porzucamy Kiankę i ruszamy na szlak.

Początkowa część drogi do Rragam

Valbona

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Część 3 – Valbona i Cerem

11 sierpień 2014 Poznajemy dolinę

Jesteśmy w Valbonie. Budzimy się przed 7, a w namiocie panuje iście tropikalny klimat, mimo że jest dość wcześnie. Poranek zaczynamy od uporządkowania auta, w którym stworzyliśmy kompletny rozgardiasz. Kończy się to ostrą wymianą zdań, przez co śniadanie jemy w milczeniu.

Poranek w Valbonie

Valbona

Czytaj dalej

Jak dotrzeć do Valbony? Poradnik

Wczoraj zamieściłam na blogu wpis opisujący naszą krętą drogę do Valbony. Marek, zaraz po tym jak zobaczył ten fragment relacji stwierdził, że muszę napisać o innych drogach wiodących do tej doliny w górach Prokletije, gdyż jest ich kilka i można wybrać znacznie krótszą opcję dojazdu. Jest tylko kilka kwestii, które w trakcie wyboru trasy należy uwzględnić, z których na pierwszy plan wybija się to, jakie auto posiadamy oraz ile pieniędzy mamy w portfelu.

WŁASNYM AUTEM

Opcja nr 1 Shkodra – Puke – Fushe Arrez – Bajram Curri – Valbona

Czas przejazdu: 6-7h, choć GoogleMaps powie Wam, że tylko 4. Nie wierzcie mu, bo kłamie. Niestety na trasie tej nie da się rozwinąć zbyt dużych prędkości z racji wyjątkowo dużej ilości zakrętów. Owszem, jest widokowo, ciekawie, a górskie przestrzenie zachwycają. Jedzie się jednak długo, żmudnie i ostrożnie, gdyż nigdy nie wiadomo czy zza zakrętu nie wyskoczy na nas szalony Albańczyk pędzący na łeb na szyję swoim pojazdem.

Stan drogi: w przeważającej części asfalt, lecz występują jego chwilowe braki.

Droga nadaje się dla wszystkich pojazdów, od rowerów po Kianki, tiry czy busy (te pojazdy spotkaliśmy na tej trasie), więc jest to najbezpieczniejsza opcja, jeśli nie wierzymy w możliwości naszego auta lub nasze umiejętności jako kierowców. Również, jeśli wjeżdżamy do Albanii od strony Shkodry,  ta trasa dojazdu będzie dla nas najdogodniejsza.

Takie widoki będziemy mieć na tej trasie!

Liqeni Fierzes

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Część 2 – wszystkie drogi do Valbony są kręte

10 sierpień 2014 Czyli o tym, jak dojechać do Doliny Valbony i nie zwymiotować 😉

W trakcie nocy spędzonej w Kiance dość często się budzimy. A to ze snu wyciągają nas przejeżdżające przez trasę auta, a to wpadające przez uchylone okno komary. Koło 6:30 decydujemy się na poranny rytuał ogarniania. Kiedy wywlekamy się z auta okazuje się, że mamy z naszego noclegu piękny widok na dolinę, która o poranku zasnuta jest wyjątkowo fotogeniczną mgłą. Przygotowuję śniadanie, a Marek ogarnia Kiankę. Jemy posiłek z widokiem na góry i dolinę, która powoli odsłania się spod białej, mglistej pierzyny. Jest pięknie, ale mimo wczesnej pory robi się naprawdę ciepło. Na pamiątkę tego pierwszego podczas wyprawy noclegu, przyklejam blogową nalepkę na znaku drogowym. Przed 8 wyruszamy w trasę.

Poranny widok

okolice Focy

Czytaj dalej

Pozdrowienia z Albanii!

Tytuł może z lekka przewrotny, bo jak wiecie jesteśmy już od kilku dni w Albanii. Wreszcie mam chwilę, by napisać do Was kilka słów. Obecnie przebywamy na campingu przed Beratem (Caravan Camping), jest to nasz pierwszy, płatny nocleg podczas naszego wyjazdu.

Jak doskonale wiecie wyruszyliśmy z Kielc w sobotę, 9 sierpnia. W ciągu tego jednego dnia dotarliśmy za Sarajewo, w okolice miejscowości Foca, gdzie nocowaliśmy na dziko, nieopodal drogi.

Poranny widok z naszego noclegu w Bośni i Hercegowinie

Bośnia

Czytaj dalej