Bałkany 2014. Część 1 – Wyruszamy

9 sierpień 2014 Czas, START!

Jest godzina 4:30, gdy wyruszamy spod mojego kieleckiego domu. Na osiedlu jest cicho, jeszcze chłodno i spokojnie. Trasa, którą mamy dziś pokonać, jest nam dobrze znana, gdyż jechaliśmy nią w zeszłym roku, gdy wracaliśmy z Bałkanów. Kierujemy się zatem na Kraków, dalej Zakopianką do Rabki, gdzie odbijamy na Chyżne. Przed granicą tankujemy Kiankę i robimy ostatnie, spożywcze zakupy.

Tradycyjne już zdjęcie na granicy

Kianka Chyżne

Czytaj dalej

Bałkany 2013. Część 13 – Sarajewo i powrót do domu

23 sierpień 2013

Budzi nas burza, a raczej potężne grzmoty przetaczające się nad doliną. W te pędy zbieramy nasze namiotowe graty, by nie zmoczyła je ewentualna ulewa, której wizje oboje mieliśmy już w naszych głowach. Gdy w popłochu zwijamy nasze obozowisko dostrzegamy, że przed campingową knajpką stoi samochód na polskich blachach, a żeby było śmieszniej to na blachach z Kielc. Ucinamy sobie nawet pogawędkę z polską rodzinką, która była w tym rejonie na raftingu i jechała dalej do Czarnogóry. Po rozmowie z nimi udajemy się na spacer nad rzekę. Opiekun campingu powiedział nam, że rzeka w tym miejscu przybiera niesamowity odcień. I rzeczywiście, jej kolor był zniewalający. Do tego jeszcze lekka mgiełka unosząca się nad wodą i słońce nieśmiało przedzierające się przez chmury. Zrobiło się iście bajkowo. Co ciekawe, rzeka w jednym miejscu jest spokojna, wręcz nieruchoma, a w innym rwąca i szybka.

W urokliwej dolinie Driny

Dolina Driny

Czytaj dalej

Bałkany 2013 – 3..2..1 start!

Zapraszam Was na kolejną relację bałkańską. Tym razem coś bardziej aktualnego, czyli dwutygodniowa wyprawa Bałkany 2013. Był to wyjazd krótki, acz intensywny oraz silnie zapadający w pamięć. A dlaczego? Cóż część z Was wie, a część się dowie już wkrótce 🙂

Ale od początku. Sam wyjazd narodził się dość szybko, gdyż nie wiedzieliśmy czy w ogóle będziemy mogli wybyć gdzieś poza Polskę. Na szczęście okazało się, że mamy zielone światło i data została wyznaczona na 11 sierpnia czyli na niedzielę. W sobotę jeszcze uczestniczyliśmy w ślubie i weselu Aśki i Kacpra, po którym udaliśmy się wieczorem do Kielc.

11 sierpnia 2013

Godzina 3:30. Barbarzyńska pora na wstawanie, lecz założona na ten dzień trasa przejazdu wymaga od nas poświęcenia. Z Kielc wyjeżdżamy o godzinie 4, gdy na zewnątrz jest chłodno i ciemno. Jedziemy na Tarnów, ruch na drogach znikomy. Kierujemy się przez przełęcz Dukielską, gdzie przekraczamy granicę ze Słowacją. Nasi południowi sąsiedzi raczą nas ciągnącymi się od Stropkova aż do Vranova nad Toplou remontami dróg. Słowacja częstuje nasz również czymś przyjemniejszym, a dokładniej rejonem Tokaj. Tak, chodzi o ten Tokaj, czyli szczep winny, z którego produkuje się pyszne wino. Znajdujemy się w Velkym Kamencu, gdzie przy ruinach zamku odpoczywamy chwilę, ciesząc oczy pięknymi widokami na winnice oraz wyjątkowo płaskie Węgry, które znajdowały się tuż za miedzą (w przenośni i dosłownie).

Poranek w trasie

Listopadowe Tatry

Podhale we mgle
Nie samymi Bałkanami żyje człowiek. Dlatego też wprowadzam na bloga nowy element – relacje i wspomnienia niebałkańskie. Dziś zabieram Was ze sobą w Tatry. Są to moje ukochane góry, które znam od dziecka. Najpierw poznawałam je z pleców moich rodziców, gdy targali mnie ze sobą w nosidełkach. Później stawiałam w Tatrach swoje pierwsze krok, poznawałam pierwsze szczyty, przeżywałam pierwsze burze. A dalej…a dalej po prostu byłam od Tatr uzależniona i każdy rok bez choćby jednego wypadu w te cudowne góry, był rokiem straconym.

W pierwszy, listopadowy długi weekend wraz z Markiem oraz Kianką wyruszyliśmy na południe, by znów odwiedzić skalne królestwo Tatr.
Czytaj dalej