Bałkany 2014. Część 11 – Syri i Kalter, Phoinike, Saranda

19 sierpień 2014 Zwiedzania czas

Poranek na cyplu początkowo jest dość cichy. Gdy wstajemy koło 8, na zewnątrz panuje przyjemna temperatura, która jednak z minuty na minutę zaczynała wzrastać. W ten sposób, już koło godziny 9 cały gaj oliwny zaczął rozbrzmiewać donośnym cykaniem cykad. Dobrze, że te stworzenia koncertują tylko, gdy temperatura osiąga stan powyżej 20stopni, bo inaczej nie dałoby się przy nich zasnąć. Marek tradycyjnie udaje się na poranną kąpiel w morzu, ja natomiast, jak na typową kurę domową przystało, zostaję przy garach, czyt. przygotowuję dla nas śniadanie. Nasz dzisiejszy plan dnia jest dość napięty i zakłada odwiedzenie kilku miejsc, do których jak do tej pory nie udało nam się dotrzeć. Najpierw, zanim jedziemy w dalsze zakątki, odwiedzamy plażę i camping położony dość blisko Liqeni i Butrint. Rozciąga się stamtąd piękny widok na imponujące Korfu.

W tle Korfu, na pierwszym planie Albania

Albania i Korfu

Czytaj dalej

Reklamy

Bałkany 2014. Część 10 – Ksamil czyli najbardziej polskie miasto w Albanii

18 sierpień 2014 Pierwsza rocznica zaręczyn

Wreszcie dzień prawdziwego lenistwa, który planujemy spędzić w Ksamilu i jego najbliższych okolicach. Najpierw jednak zaglądamy na cypel, gdzie według rodziców Marka miał znajdować się dziki camping. Nie uśmiecha nam się płacić za kolejną noc na parkingu przy plaży, więc tym bardziej zależy nam na znalezieniu darmowego noclegu. Trafiamy na dwie potencjalne miejscówki i postanawiamy się tam przenieść po południu.

Na cyplu

Ksamil

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 18 – Saranda i okolice

28.04.2012 Wstajemy koło 7:30, gdyż budzi nas dość tropikalna temperatura panująca w namiocie. Pogoda znów jest bajkowa, lecz tym razem na niebie pojawiają się jakieś obłoczki, których jeszcze wczoraj nie było. Oboje nieco cierpimy z powodu poparzeń słonecznych, choć to oczywiście ja wyglądam jak burak wyciągnięty z piekarnika, co wróży tylko jedno – schodzącą skórę. Co gorsza, słonko poparzyło mnie idealnie pod kolanami, co niestety utrudnia mi swobodne poruszanie się.

Po śniadaniu sprzątamy oraz wietrzymy Kiankę. Marek idzie się ostatni raz przepłynąć w morzu. Ja unikam słonej wody, gdyż moja skóra wystarczająco już mnie piecze. Kiedy Marek wraca dopakowujemy Kiankę i okazuje się, że jeśli wszystkie graty odpowiednio się poukłada, to spokojnie zmieściłby się jeszcze jeden pasażer.

Żegnamy się z naszą dziką plażą i wyruszamy do Sarandy. Kiedy wydostajemy z kamienistej drogi na asfalt, ruszamy dalej na południe, trasą wiodącą wzdłuż wybrzeża. Przewodniki podkreślają, że droga ta jest wyjątkowo widokowa i mogę się pod tym stwierdzeniem podpisać obiema rękami i nogami. Góry, morze, drzewka oliwne i pomarańczowe. Generalnie Albania w tym rejonie ma typowo śródziemnomorski klimat, panuje tu większy ład i spokój, co odczuwa się również na drogach. W pewnym momencie przejeżdżamy obok formacji skalnych, które wyglądają niczym Melnickie Piramidy. Cóż, w Bułgarii nie będziemy podczas tej wyprawy, to chociaż namiastkę piramid mamy w Albanii.

W drodze do Sarandy

południe Albanii

Czytaj dalej