Bałkany 2013. Część 10 – ach te przeklęte góry!

20 sierpień 2013

Skoro świt, czyli o godzinie 7 jesteśmy już na nogach. Słońce powoli zaczyna oświecać nasz mokry namiot, a temperatura panująca na zewnątrz robi się iście tropikalna. Po śniadaniu udajemy się na plażę, gdzie Marek chwile tapla się w wodzie, a ja usiłuję schować się przed słońcem. Później wyruszamy wzdłuż brzegu by dotrzeć do ruin zamku. Niestety Półwysep Rodonit ma jeden zasadniczy feler. Otóż prądy morskie w tym rejonie jakoś tak działają, że wszystko, co pływa w morzu, ląduje właśnie tutaj. Zatem można skompletować sobie kilka par japonek lub innego plażowego obuwia, zebrać trochę materiału budowlanego lub usypać sporej wysokości górę z plastikowych butelek. Gorzej, że po tym całym śmietniku po prostu trzeba iść, bo cały brzeg wyścielony jest warstwą plastikowego badziewia. No niestety nie wygląda to zbyt dobrze…

Plaża i kąpielisko na Półwyspie Rodonit

Półwysep Rodonit

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 24 – z Albanii do Czarnogóry

4 maj 2012 Dzień, w którym rozpoczęliśmy drogę powrotną do Polski.

Słowa wracać i pożegnanie nie brzmią zbyt optymistycznie. Nie dość, że musimy pożegnać się z „naszą dziką plażą”, to dodatkowo, za dni parę będziemy znów w szarej, polskiej rzeczywistości. Z drugiej jednak strony, nie mamy na co narzekać. Byliśmy przecież w tylu wspaniałych miejscach, doświadczyliśmy sporo, a przed nami jeszcze trochę atrakcji. Oczywiście chciałoby się pojechać jeszcze dalej, na dłużej, żeby zobaczyć więcej. Ale jak to się mówi, apetyt rośnie w miarę jedzenia i z podróżami jest tak samo. Człowiek raz spróbuje i przestać nie może. Jednak różne obowiązki oraz kwestie finansowe zmuszają nas do powrotu na ojczyzny łono.

Poranek spędzamy na szykowaniu się do drogi – pakujemy się, sprzątamy Kiankę, w której zgromadziła się spora ilość piasku i kamieni. Słońce dość mocno nam przyświeca, mimo kręcących się wokół mniejszych, czy większych chmur. Zastanawiamy się, kiedy uda nam się tu znów wrócić. Czujemy, że nie nastąpi to zbyt szybko, więc oboje nieco markotniejemy. Rozważamy również to, jak długo „nasza dzika plaża” pozostanie rzeczywiście dziką. Mamy nadzieję, że jak najdłużej, bo największym urokiem tego miejsca jest właśnie brak infrastruktury. Oby Albańczycy szybko nie przekształcili naszej plaży w kurort.

Pożegnalne zdjęcie, zrobione przez Kiankę

Plaża Albania

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 12 – próba zdobycia Rumiji

22.04.2012 Poranek niesie nadzieję na dobrą pogodę. W nocy widać było rozgwieżdżone niebo, a poranek nie budzi nas deszczem. Sprawdzane przez nas wcześniej prognozy pogody mówiły o lampie. Niestety rzeczywistość okazuje się być inna. Niebo przykryte jest szarymi, dość gęstymi chmurami. Zjeżdżamy do Virpazaru, żeby zakupić świeże pieczywo oraz kajmak. Mimo niepewnej pogody postanawiamy udać się na najwyższy szczyt pasma Rumija, czyli Rumiję.

Wracamy nasza górską drogą, mijamy „nasz” Vidokovac i na dalszym punkcie widokowym, przy Donje Polje, pałaszujemy śniadanie. Konsumując kanapki z kajmakiem podziwiamy wyjątkowo spokojną taflę Jeziora Szkoderskiego.

Kolejne, nowe kolory Jeziora Szkoderskiego

poranne Jezioro Szkoderskie
Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 11 – Jezioro Szkoderskie i jego okolice

 21.04.2012 Poranek wita nas burzą, półlitrowymi kroplami deszczu bombardującymi Kiankę oraz szumem wzburzonego morza. Niechętnie, bo niechętnie ale zbieramy się w stronę Jeziora Szkoderskiego.

Cóż można o Jeziorze Szkoderskim powiedzieć? Że jest największe na Bałkanach. Przez miejscowych nazywany jest Skadarsko Blato, czyli po prostu Szkoderskie bagno. Skąd taka nazwa? Wynika ona ze sporych wahań stanu wód podczas suchszych miesięcy. Jezioro stanowi również granicę między Albanią, do której należy 38% jego powierzchni, a Czarnogórą, do której należy 62% jego powierzchni. Jest zasilane przez kilka rzek, m.in. Moracę, która przepływa przez czarnogórską stolicę – Podgoricę, tworząc w niej przepiękny kanion. Jezioro łączy się z Adriatykiem poprzez rzekę Bojanę (to ta, na której znajduje się wyspa Ada). Z powodu swej bujnej roślinności i bagiennych terenów, akwen ten jest ostoją zwierząt, głównie ptaków.

Oczywiście chcemy zapoznać się z Jeziorem Szkoderskim w jak najciekawszy sposób, dlatego wybieramy trasę zaczynającą się w miejscowości Vladimir a kończącą się w Virpazar. Zachęcił nas do tego opis z przewodnika Pascala, dlatego postanowiliśmy to sprawdzić na własnej skórze. Zaczyna się nawet trochę przejaśniać, więc liczymy na ciekawe widoki.

Zanim jednak docieramy do Vladimira, gubimy się w samym Ulcinj. Obieramy złą drogę tylko dlatego, że znak wskazujący kierunki jazdy był ucięty i widniały na nim tylko same strzałki, bez nazw miejscowości. W sumie przecież powinniśmy się byli domyślić, gdzie mamy jechać. Ostatecznie obieramy właściwy kierunek. Początkowo nasza trasa wiedzie wśród lasów liściastych i zielonych łąk, później możemy podziwiać kanion niewielkiej, acz malowniczej rzeczki.

Leśna droga, gdzieś przed Vladimirem

okolice Vladimiru
Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 10 – Petrovac, Stary Bar, Ulcinj

20.04.12 Radosne burze trwają do 8 rano. Nam zapodał się tryb cichych dni, więc atmosfera generalnie jest dość gęsta. W niezbyt radosnych nastrojach ruszamy w stronę Budvy i kierujemy się dalej do Świętego Stefana. Jest to wyjątkowo charakterystyczne miejsce – wysepka (lub jak niektórzy twierdzą półwysep) połączona ze stałym lądem wąską groblą. W całości zabudowana jest hotelami o jednolitym wyglądzie. Wysepka uwielbiana jest przez celebrytów i gwiazdy, np. Sofię Loren, którzy przybywają tu odpocząć i nacieszyć oczy pięknymi widokami.

Sveti Stefan

Sveti Stefan

Czytaj dalej