Bałkany 2014. Część 9 – nadmorskie, zamkowe opowieści: Himare, Gjipe, Porto Palermo, Ksamil

17 sierpień 2014 Morze, plaża i wichura

Są takie momentu w życiu, że człowiek albo nie może doczekać się poranka, albo marzy o tym, by ten poranek nie nadchodził. My byliśmy gdzieś po środku, totalnie nieprzytomni z niewyspania oraz z uczuciem, jakbyśmy przeszli muzyczne tortury. Nie tego człowiek oczekuje po wakacjach; nie tak zapamiętaliśmy nie-naszą nie-dziką plażę. Żeby nie było tak dobrze i żebyśmy nie mogli szybko przestać się frustrować okazuje się, że pogoda jest wyjątkowo dziwna. Otóż pada deszcz, przeradzający się po chwili w ulewę, wieje huraganowy wiatr, a znad Llogary nadciągają ciemne, złowieszcze chmury. Po 10 minutach wychodzi słońce, chmury zaczynają się kotłować i po chwili znów zaczyna lać. Jedynym plusem tych nieco zwariowanych pogodowych zjawisk jest to, że możemy obserwować tworzące się nad morzem tęcze oraz strugi deszczu. Cóż, nie od dziś mówi się o tym zakątku Europy, jako o Kotle Bałkańskim. My dostaliśmy kocioł w wersji pogodowej.

Llogara w chmurach

Llogara

Czytaj dalej

Reklamy

Bałkany 2013. Część 11 – dawno nas tu nie było, czyli znów w Czarnogórze

21 sierpień 2013

Po mocno nieprzespanej i burzowej nocy już o 6 jesteśmy na nogach. Jest pochmurno, a nad górami szaro i jakoś tak mało zachęcająco. Ogarniamy Kiankę i decydujemy się jechać do Czarnogóry. Najzabawniejsze jest to, że absolutnie nie planowaliśmy odwiedzania tego kraju. Nie mieliśmy ze sobą ani mapy, ani przewodnika, wielkie nic. Uznaliśmy, że Albania nie chce nas już na swoim terytorium, więc należy zmienić destynację.

Dalsze suszenie po wczorajszej burzy

Kianka

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 17 – na rajskiej, albańskiej plaży

27.04.2012 Dzień kompletnego lenistwa.

Rano budzi nas dźwięk…dzwonków. Czujemy się tak, jakby dzwoniły nam idealnie nad naszymi głowami. Gdy wychodzimy z namiotu okazuje się, że obok naszego obozowiska, na trawie pasie się małe stadko koni. Ich przewodnik – sporej wielkości ogier, miał przytroczony do szyi donośny dzwonek. Dzięki temu reszta stadka wiedziała, którędy mają podążać.

Obozowisko na albańskiej plaży

plaża Albania
Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 16 – droga do albańskiego raju

26.04.2012 Dzień zaczyna się dla mnie bardzo wcześnie, bo już o 6:40. Staram się nakłonić Marka, żeby poszedł w moje ślady, lecz dość jawnie wyraża niechęć do wstawania skoro świt. Mnie jednak nosi, bo pogoda jest bajkowa – błękit nieba, ostre słońce i przejrzysta widoczność. Ten ostatni aspekt wynika z tego, że panuje dość niska temperatura, ale nie ma się czemu dziwić, jesteśmy w końcu w górach. Spoglądają na nas Alpy Albańskie oraz jakieś greckie szczyty (tak w każdym razie wynikałoby z naszej mapy).

Pożegnalny widoczek ze wzgórza Sarisalltikut

Sarisalltikut
Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 14 – w Albanii czas płynie inaczej

24.04.12 Po wczorajszej, radosnej, nocnej wizycie miejscowych policjantów, poranek jest dla nas zbyt wczesny. Jednak pogoda jest całkiem przyjemny, spod szarych chmur zaczyna przebijać się niebieskie niebo i słońce. Szykujemy sobie śniadanie na brzegu urwiska, z widokiem na morze. Obok nas zaczynają przemykać samochody wiozące pracowników na pobliskie budowy. Jedno z aut przejeżdża koło nas dwa razy, a jego pasażerowie przyglądają nam się z zaciekawieniem. Ostatecznie zostajemy zagadnięci przez jednego z mężczyzn, niestety po włosku. Po pierwsze zapytał się skąd jesteśmy, a gdy usłyszał, że z Polski, to bardzo się ucieszył. Później nastąpiła seria gestów i pomruków, która oznaczała tylko tyle: tu nie wolno nocować. Ponieważ nasz bardzo gadatliwy rozmówca wskazywał na okolicę, myśleliśmy, że chodzi o opuszczone z racji braku sezonu ośrodki.

Śniadanie nad urwiskiem

Albania śniadanie

Czytaj dalej