Bałkany 2014. Część 1 – Wyruszamy

9 sierpień 2014 Czas, START!

Jest godzina 4:30, gdy wyruszamy spod mojego kieleckiego domu. Na osiedlu jest cicho, jeszcze chłodno i spokojnie. Trasa, którą mamy dziś pokonać, jest nam dobrze znana, gdyż jechaliśmy nią w zeszłym roku, gdy wracaliśmy z Bałkanów. Kierujemy się zatem na Kraków, dalej Zakopianką do Rabki, gdzie odbijamy na Chyżne. Przed granicą tankujemy Kiankę i robimy ostatnie, spożywcze zakupy.

Tradycyjne już zdjęcie na granicy

Kianka Chyżne

Czytaj dalej

Reklamy

Bałkany 2014. PRZYGOTOWANIA

Wyjazd na Bałkany zbliża się dużymi krokami, plany się krystalizują, pomysły namnażają, a atmosfera przedwyjazdowa gęstnieje. Jedynie Kianka w spokoju czeka na wyprawę, umyta, odchudzona, wypachniona, po przeglądzie i wymianie zużytych części. Osobiście mogę jej tego spokoju pozazdrościć, bo mnie z lekka nosi, w szczególności, że namnażają się tematy do ogarnięcia, a również moje zdrowie podczas ostatnich upałów lekko szwankuje. Nie nastraja mnie to zbyt optymistycznie, bo jednak jedziemy do Albanii, która latem znana jest raczej z wysokich temperatur, niż rześkiego powietrza chłodzącego przegrzane organizmy. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam jechać np. na Syberię albo inną Norwegię, gdzie przynajmniej byłoby chłodniej. Pocieszam się jednak tym, że w planach mamy dużo gór, a tam jak wiadomo temperatura wraz z wysokością spada. Zaopatrzona w kapelusz, kremy z filtrem 50 i parę innych potrzebnych podczas upałów rzeczy może jakoś poradzę sobie z albańskimi temperaturami, a póki co muszę się na tyle ogarnąć, by nie chorować przez większość wyjazdu. Ale przejdę może do sedna sprawy, czyli do tego, co planujemy, co nam pomaga w planowaniu itd.

logo Albania

Czytaj dalej

Bałkany 2013 – PODSUMOWANIE

Wyjazd na Bałkany w 2013 roku na długo zapadnie nam w pamięć. Zacznę jednak od tego, że w ogóle miało do niego nie dojść, na szczęście dzięki różnym zbiegom okoliczności udało nam się wyruszyć do naszego ulubionego zakątka Europy. Pierwszy tydzień (a zasadniczo przez pierwszych 8 czy nawet 9 dni) wyprawy przebiegał wedle z góry ustalonego planu – te miejsca, które chcieliśmy odwiedzić, udało nam się zobaczyć, czyli Trasę Transfogarską (do której z Polski dojechaliśmy w jeden dzień), mój ukochany Melnik, Ohrydę i Galicicę w Macedonii. W Albanii powróciliśmy na „naszą dziką plażę”, która może w 2013 nie była już tak dzika, ale nadal piękna i niesamowita.  Później, z racji problemów pogodowych w górach Prokletije plan nam się z lekka posypał i musieliśmy troszkę improwizować, w efekcie spędziliśmy parę dni w Czarnogórze, która nie była przez nas wcześniej brana pod uwagę. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czarnogóra jest piękna i odkryliśmy w niej kilka nowych miejsc. Później była dość spontaniczna Bośnia i Hercegowina oraz odwiedziny w Sarajewie, które na nas obojgu wywarło spore wrażenie.

Bałkany 2013 były wyjątkowe, głównie za sprawą zaręczyn, które miały miejsce na naszej dzikiej plaży. Albania oraz plaża już na zawsze będą związane z naszą, wspólną historią. Jako ciekawostkę dodam, że w tym samym roku, we wrześniu, na naszą dziką i zaręczynową plażę dotarli Rodzice Marka, wraz ze swoimi znajomymi. Byli oczarowani samym miejscem, jednak byli zgodni co do tego, że panujące tam temperatury oraz brak cienia mogą być z lekka dobijające. Tak czy inaczej Wam również polecam odwiedzenie tej plaży, a także przejażdżkę wzdłuż albańskiego wybrzeża od Przełęczy Llogarase po Sarandę.

Albania w 2013 roku pokazała nam również, jak silne tempo zmian następuje w tym kraju. Drogi stają się coraz lepsze, zamiast Mercedesów poruszają się po nich liczne, znane i bardziej wypasione marki aut, widać coraz więcej turystów z całego świata, a cała infrastruktura turystyczna skoczyła o kilka poziomów do góry. Z jednej strony może to cieszyć, z drugiej oznacza, że Albania za jakiś czas straci swoją dzikość i urok towarzyszący jej chaotyczności. Nieunikniona konsekwencja progresu, która zapewne bardzo cieszy mieszkających tam ludzi, bo polepszy się ich standard życia, a kraj zacznie zarabiać coraz więcej dzięki napływającym tam gościom z zagranicy.

Wyjazd ten utwierdził nas również w przekonaniu, że mamy jeszcze po co wracać na Bałkany, ale niestety brak samochodu z napędem 4×4 mocno nas ogranicza. Na zakup czegoś bardziej terenowego niż Kianka po prostu nas nie stać, więc zapewne będziemy dalej kombinować, by za jej pomocą docierać w różne ciekawe miejsca. A tam, gdzie nie uda jej się dojechać, tam może chociaż uda nam się dojść na piechotę. Jak to się mówi: trzeba kombinować 😉

Na koniec garść małych statystyk:

Ile dni zajęła nam wyprawa?

Wyjechaliśmy 11 sierpnia, natomiast wróciliśmy do domu 24 sierpnia, czyli zasadniczo nasza wyprawa zajęła nam 13dni.

Ile krajów odwiedziliśmy?

9 – Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Macedonię, Albanię, Czarnogórę i Chorwację (oczywiście część tych krajów była tylko tranzytowa, czyli jedynie przez nie przejeżdżaliśmy, bez zwiedzania mijanych po drodze miejscowości)

Najwięcej czasu spędziliśmy w sumie w Macedonii.

Jak i gdzie nocowaliśmy?

7 x w campingach

6 x na dziko

2 x w Kiance

Typowe polskie obozowisko – torba Ikea, siatki z Biedronki. Jeśli dodać do tego moje skupienie nad gotującym się kuskusem, to robi się wesoło 😉

Trasa Transfogarska

Czytaj dalej

Bałkany 2013 – 3..2..1 start!

Zapraszam Was na kolejną relację bałkańską. Tym razem coś bardziej aktualnego, czyli dwutygodniowa wyprawa Bałkany 2013. Był to wyjazd krótki, acz intensywny oraz silnie zapadający w pamięć. A dlaczego? Cóż część z Was wie, a część się dowie już wkrótce 🙂

Ale od początku. Sam wyjazd narodził się dość szybko, gdyż nie wiedzieliśmy czy w ogóle będziemy mogli wybyć gdzieś poza Polskę. Na szczęście okazało się, że mamy zielone światło i data została wyznaczona na 11 sierpnia czyli na niedzielę. W sobotę jeszcze uczestniczyliśmy w ślubie i weselu Aśki i Kacpra, po którym udaliśmy się wieczorem do Kielc.

11 sierpnia 2013

Godzina 3:30. Barbarzyńska pora na wstawanie, lecz założona na ten dzień trasa przejazdu wymaga od nas poświęcenia. Z Kielc wyjeżdżamy o godzinie 4, gdy na zewnątrz jest chłodno i ciemno. Jedziemy na Tarnów, ruch na drogach znikomy. Kierujemy się przez przełęcz Dukielską, gdzie przekraczamy granicę ze Słowacją. Nasi południowi sąsiedzi raczą nas ciągnącymi się od Stropkova aż do Vranova nad Toplou remontami dróg. Słowacja częstuje nasz również czymś przyjemniejszym, a dokładniej rejonem Tokaj. Tak, chodzi o ten Tokaj, czyli szczep winny, z którego produkuje się pyszne wino. Znajdujemy się w Velkym Kamencu, gdzie przy ruinach zamku odpoczywamy chwilę, ciesząc oczy pięknymi widokami na winnice oraz wyjątkowo płaskie Węgry, które znajdowały się tuż za miedzą (w przenośni i dosłownie).

Poranek w trasie

Bałkany 2012 – PODSUMOWANIE

Nadszedł czas na podsumowanie Bałkanów 2012. Na wstępie powiem, że kolejny raz potwierdza się swoista prawidłowość, że im bardziej spontaniczny wyjazd, tym bardziej udany. Decyzja o wyjeździe podejmowana przy grzanym winie. Głównym celem miała być Chorwacja, która dotąd była mi nieznana. Jak już sami wiecie, pogoda sama ułożyła dla nas plan działania, który nie za wiele miał z wcześniejszymi założeniami.

wieczorny połów

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 8- kotorskie impresje

18.04.2012 Czyli pierwszy tydzień w podróży!

Poranek pierwszy raz od naprawdę długiego czasu budzi nas słońcem. Wreszcie nie słyszymy kropli deszczu bębniących o szyby i dach Kianki. Jest to prawdziwy sukces.

Z naszej bazy noclegowej obserwujemy, jak nad zatoką snują się chmury. Panuje dość rześka, acz przyjemna temperatura. Szybko się ogarniamy i zjeżdżamy nad morze, by tam skonsumować śniadanie. Zatrzymujemy się w okolicy miejscowości Zelenika. Nad morzem dalej unoszą się chmury, więc wszystkie widoki wokół nas są mocno przyćmione. Na szczęście słońce jest się w stanie do nas przebić, co jest z jego strony bardzo miłe.

Nadmorskie śniadanie

Zelenika

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 6 – szalony dzień w Bośni i Hercegowinie

16.04.2012 Kolejny dzień na Bałkanach i znów deszcz. O tym, że wczorajszy wieczór był słoneczny, przypominają nam jedynie zdjęcia. Niebo zasnute jest przez ciężkie, szare i gęste chmury. Zaczynamy się powoli ogarniać, gdy pojawia się pierwszy autokar z pielgrzymami, którzy w ramach odwiedzania Medjugorie, zaglądają również tutaj. Przy okazji odkrywamy, że zaparkowaliśmy na punkcie widokowym. Brawa dla nas!

Widok z naszej noclegowej miejscówki

wodospady Kravica
Czytaj dalej