Bałkany 2014. Część 9 – nadmorskie, zamkowe opowieści: Himare, Gjipe, Porto Palermo, Ksamil

17 sierpień 2014 Morze, plaża i wichura

Są takie momentu w życiu, że człowiek albo nie może doczekać się poranka, albo marzy o tym, by ten poranek nie nadchodził. My byliśmy gdzieś po środku, totalnie nieprzytomni z niewyspania oraz z uczuciem, jakbyśmy przeszli muzyczne tortury. Nie tego człowiek oczekuje po wakacjach; nie tak zapamiętaliśmy nie-naszą nie-dziką plażę. Żeby nie było tak dobrze i żebyśmy nie mogli szybko przestać się frustrować okazuje się, że pogoda jest wyjątkowo dziwna. Otóż pada deszcz, przeradzający się po chwili w ulewę, wieje huraganowy wiatr, a znad Llogary nadciągają ciemne, złowieszcze chmury. Po 10 minutach wychodzi słońce, chmury zaczynają się kotłować i po chwili znów zaczyna lać. Jedynym plusem tych nieco zwariowanych pogodowych zjawisk jest to, że możemy obserwować tworzące się nad morzem tęcze oraz strugi deszczu. Cóż, nie od dziś mówi się o tym zakątku Europy, jako o Kotle Bałkańskim. My dostaliśmy kocioł w wersji pogodowej.

Llogara w chmurach

Llogara

Czytaj dalej

Reklamy

Bałkany 2014. Część 8 – Berat, gomisteri i nie-nasza dzika plaża

16 sierpień 2014 O tym jak dwa Żubry załatwiają sprawę

Chyba pierwszy raz odkąd jesteśmy w podróży nie wstajemy skoro świt. Po prostu nie odczuwamy takiej wewnętrznej potrzeby. Ja mimo wszystko nieco wcześniej wypełzam z namiotu, by przygotować szopską sałatkę na śniadanie. Marek leniuchuje nieco dłużej, ale gdy już powraca do świata żywych i aktywnych odkrywa, że w tylnej, prawej oponie mamy flaka. Zatem kiedy ja kroję warzywa, Marek zmienia koło. Po posiłku jeszcze chwilę ogarniamy się bez większego pośpiechu i około godziny 10 jedziemy do Beratu. Droga do tego miasta jest w remoncie (lub jak kto woli w stanie totalnej rozpierduchy), więc jest mocno wyboista i zakurzona. Mimo wszystko szybko docieramy do centrum, które przedzielone jest przez rzekę Ossum. Po naszej prawej stronie, na stoku wzgórza znajduje się dzielnica Gorica, a po naszej lewej starówka – twierdza, czyli Mangalem – dzielnica tysiąca okien. Porzucamy Kiankę u stóp tej drugiej i ruszamy na zwiedzanie. Najpierw zaglądamy do informacji turystycznej, gdzie za 340lek kupujemy mapę dwóch dzielnic (przy okazji wpisuję się do pamiątkowej księgi, w której widnieją wpisy ludzi z całego świata), po czym wyruszamy na drugą stronę rzeki do Goricy. Gdy się tam znajdujemy, dostrzegamy, że osłona przeciwsłoneczna, którą zakryliśmy przednią szybę w Kiance zaczęła fruwać nad autem. Marek idzie ratować sytuację, a ja skrywam się w cieniu jednego z kamiennych budynków. Gdy tak czekam, dołącza do mnie starszy Albańczyk, który pyta się, czy jestem z Anglii. Gdy tłumaczę, że z Polski, zaczyna wyczyniać jakieś dziwne rzeczy – wydaje nieartykułowane dźwięki i trzęsie się. Dopiero po dłuższej chwili, gdy zaczyna mi tłumaczyć, jaka temperatura panuje teraz w Albanii, orientuję się, że starszy pan chciał mi pokazać, że w moim kraju jest zimniej, niż w jego. O ja niedomyślna. Szkoda tylko, że nie mogłam nagrać jego przedstawienia.

Marek właśnie się dowiaduje, jak działają albańscy krisznowcy. Otrzymuje ulotkę dotyczącą aplikacji mobilnej, przez którą może czytać Biblię i rozważać na temat Boga 🙂

Berat

Czytaj dalej

Pozdrowienia z Albanii vol 2

Witajcie ponownie. Tak jak wspominałam na facebooku przebywamy obecnie na farmie Sotire, położonej na 15stym kilometrze między Leskovcem a Erseke. Znajduje się ona na wysokości 1100m n.p.m. Znana jest z hodowli ryb, knajpki przyrządzającej je w wersji bardzo na świeżo (wyławiane są praktycznie przy kliencie). Jest tu również camping z basenem oraz kilka domków letniskowych. To nasz ostatni noclegowy przystanek w Albanii (ostatni lub przedostatni jeszcze w sumie nie wiemy, czy jutro będziemy w Albanii czy już w Macedonii) i powoli szykujemy się do drogi powrotnej do kraju. Ale zanim o powrocie, parę słów o tym, co działo się u nad od ostatniego wpisu na blogu.

Po pobycie na Caravan Campingu udaliśmy się do Beratu czyli miasta tysiąca okien. Parę godzin błąkaliśmy się po niewielkich uliczkach tego miasta, odwiedziliśmy zamek górujący nad miastem i nawet nie wybiliśmy sobie zębów na stromej, kamiennej i śliskiej drodze wiodącej do niego.

Panorama Beratu z zamku

Berat

Czytaj dalej