Bałkany 2012 – PODSUMOWANIE

Nadszedł czas na podsumowanie Bałkanów 2012. Na wstępie powiem, że kolejny raz potwierdza się swoista prawidłowość, że im bardziej spontaniczny wyjazd, tym bardziej udany. Decyzja o wyjeździe podejmowana przy grzanym winie. Głównym celem miała być Chorwacja, która dotąd była mi nieznana. Jak już sami wiecie, pogoda sama ułożyła dla nas plan działania, który nie za wiele miał z wcześniejszymi założeniami.

wieczorny połów

Czytaj dalej

Bałkany 2012. Część 19 – z Albanii do Grecji

29.04.2012 Po niezbyt przespanej nocy przyszedł czas na upalny poranek. Średnio przytomni jemy śniadanie i ogarniamy okołokiankowy bałagan. Jest po godzinie 8, gdy wyruszamy do Butryntu (Butrintu…szczerze mówiąc nie wiem, która dokładnie forma nazwy jest poprawna). Na wstępie parę słów o tym starożytnym mieście.

Butrynt (Butrint) jest swoistą miniaturą śródziemnomorskiej historii, prezentując wszystkie jej fazy rozwoju, a także panowanie i upadek mocarstw, które miały w posiadaniu ten region. Obecnie, ruiny Butryntu (Butrintu) stanowią reprezentację zarówno hellenistycznego, sakralnego budownictwa z 4 w p.n.e., jak i obronnego budownictwa z początku XIXw.

Powstanie Bitrintu nawiązuje do klasycznej mitologii, która twierdzi, iż został założony przez uciekinierów i wygnańców, którzy opuścili Grecję po upadku Troi. Po przybyciu na miejsce, Priam, syn Helenusa zabił woła, który mimo odniesionych ran przez dłuższy czas walczył o swoje życie. Jednak ostatecznie zginął na tutejszej plaży. Wzięto to jednak za dobry omen i miejsce, do którego przybyli wygnańcy nazwali Buthrotum, co w wolnym tłumaczeniu oznacza rannego woła.

Najstarsze ślady, jakie odnaleziono w Butrincie, pochodzą z 4w p.n.e. i związane są ze świątynią boga Asclepiusa. Przybywający do niej pielgrzymi składali ofiary i modły w intencji wyzdrowienia i uleczenia. Również brali udział w ceremoniach, które odbywały się w tutejszym amfiteatrze.

Wraz z rozwojem Cesarstwa Rzymskiego, Butrint stał się rozkwitającym, śródziemnomorskim miastem. Cesarze Julisz Cezar a później cesarz Augustus utworzyli w nim kolonię, co zaprocentowało połączeniem miasta za pomocą grobli i akweduktu z pobliską równiną. Butrint mógł mieć wtedy ok.20ha powierzchni i znajdowały się w nim różnego rodzaju budynki, zarówno prywatne jak i publiczne, np. świątynie, łaźnie, grobowce.

Niestety dobra passa tego miejsca skończyła się w V wieku, kiedy to Butrint był kilkakrotnie atakowany. Wpłynęło to znacząco na zwykłe życie tutejszych mieszkańców. Domy, zazwyczaj drewniane, budowano na pozostałościach klasycystycznych budynków, a ludzie byli chowani w obrębie miasta. Od końca V wieku do połowy VI wieku nastąpił rozwój chrześcijaństwa, a sam Butrint stał się siedzibą biskupa, co poskutkowało budową pięknej, ozdobionej mozaikami chrzcielnicy oraz wielkie bazyliki.

Ruiny bazyliki

bazylika Butrint

Czytaj dalej

Noworoczne, trochę spóźnione powitanie

Witajcie w Nowym Roku. Może już trochę późno na tego typu powitania, bo w końcu 2014 trwa od ponad tygodnia, ale z racji tego, że jeszcze do Trzech Króli przebywałam w górach, to na pisanie i bałkańskie rozważania nie było czasu.

Bałkańskie wino

Nowy Rok będzie niósł ze sobą pewne zmiany dotyczące mojej blogostrefy. Po pierwsze już od dziś zapraszam Was na mojego drugiego bloga, który poświęcony będzie podróżom jako takim. Bałkany według rudej będą  tylko i wyłącznie o Bałkanach, natomiast wszelki wojaże po Polsce i ościennych krajach, zostaną opisane na Podróże według rudej. Dodatkowo blog ten dotyczyć będzie również  Geocachingu, który stał się moją i Marka nową pasją. Postaram się wyjaśnić tym, którzy nie znają tej idei z czym się to je i co w tym takiego fajnego.

A co się będzie działo na Bałkanach według rudej? Po pierwsze zabiorę Was z powrotem na Bałkany 2012 i wspólnie rozpoczniemy wędrówkę po Albanii oraz po Grecji (no to może trochę zbyt dużo powiedziane, raptem po jednym, ciekawym i znanym greckim miejscu). Oprócz tego postaram się zrecenzować dla Was kilka bałkańskich przewodników, a także zachęcić Was do sięgania po literaturę pochodzącą z tamtego rejonu Europy. Będzie też relacja z zeszłorocznego pobytu na Bałkanach oraz parę innych niespodzianek, których na razie nie zdradzę, bo nie byłyby już niespodziankami.

Postaram się by było ciekawie, różnorodnie a przede wszystkim, abyście mogli poczuć klimat i nastrój Bałkanów! 🙂

Pozdrawiam,

ruda

Bałkany czyli o co tyle szumu? Część 2

Kontynuujemy naszą szybką przebieżkę po bałkańskich krajach. Dziś zaczniemy od mojej ukochanej Czarnogóry, w której zakochałam się od pierwszego wejrzenia, jeszcze przed tym jak ją odwiedziłam. Kiedy po długiej podróży z Sofii do Czarnogóry wreszcie ujrzałam Bokę Kotorską, to kolana mi się ugięły, a szczęka opadła z hukiem do samej ziemi (uwierzcie mi, było tak naprawdę!).

C jak Czarnogóra (Montenegro) – zwana fiordem nad Adriatykiem. Rzeczywiście piękno tego kraju jest niezaprzeczalne. Wybrzeże wraz z Boką Kotorską i Zatoką Herceg – Novi to europejski rarytas. Gdy już się tam jest to „ochów” i „achów” nie ma końca. W sezonie Czarnogóra jest oblegana przez turystów, dociera tam sporo zorganizowanych wycieczek autokarowych, jak i przypływają ogromne statki wycieczkowe. Po za sezonem nadal kręci się tu trochę przyjezdnych, ale jest większy spokój. Czarnogóra – jak sama nazwa wskazuje, to nie tylko morze, ale przede wszystkim góry. Nie będę teraz wchodzić w szczegóły, bo jak zacznę pisać o górach, to powstanie 20 stron maszynopisu. Wolę dawkować Wam emocje. Ale Rumija, Sinjavina, Biogradska Gora, Durmitor i na deser Prokletije – to tylko kilka z pasm, jakie tam znajdziemy. Bajeczne widoki, mała liczba turystów, górale i pasterze witający wędrowców radosnym okrzykiem „Cafu, rajkiju!!!!” – to tylko niektóre atrakcje, jakie nas czekają, jeśli wybierzemy się na trekking. Sporym plusem Czarnogóry jest fakt, że z racji jej niewielkich rozmiarów, można ją zjechać wzdłuż i wszerz w krótkim czasie.

Dla kogo Czarnogóra? Odpowiedź jest prosta i oczywista – dla wszystkich. Bogaci i wymagający znajdą dla siebie odpowiednie miejsca, np. wysepkę Sv. Stefan, gdzie urlop spędzają takie gwiazdy jak choćby Sofia Loren. Ci o mniej zasobnym portfelu mogą wybrać się do pomniejszych kurortów lub znaleźć sobie dogodne sobe/apartmani. Podróżnicy wolący ciszę, spokój i pustkę mogą wybrać się w góry Sinjavina, gdzie „Ostatnich turystów widzieliśmy rok temu i byli to Czesi.”.

Ceny – zróżnicowane, w zależności od tego czy jesteśmy na wybrzeżu, czy w górach. Według mnie jedzenie, noclegi, campingi są nieco tańsze niż w Chorwacji (o ile nie wybieramy się do pięcio-gwiazdkowego hotelu). Benzyna jest jedną z droższych na Bałkanach (1.38 EUR za litr – stan na sierpień 2013), przy czym na wszystkich stacjach cena jest taka sama. Żywność ma ceny porównywalne jak w Polsce.

Pogoda – podobnie jak w Chorwacji czyli nad morzem upalnie i sucho w lecie, deszczowo na jesień i zimę, natomiast w górach i na wyżynach różnice temperatur są znacznie większe, zimą pada śnieg.

Jedzenie – oczywiście Pekary i ich duża oferta ze smakołykami słonymi i słodkimi. Oczywiście bazarki z możliwością zakupienia świeżych owoców i warzyw. Restauracji jest sporo, o różnym standardzie, a co za tym idzie z różnymi cenami (Lepiej nie iść do knajpy, gdzie siedzi dużo Rosjan. Możemy byś pewni, że będzie tam bardzo drogo.)

Zakupy – sklepów w Czarnogórze jest sporo, zarówno samoobsługowych, jak i tych bardziej lokalnych. Pamiątki kupimy wszędzie tam, gdzie jest dużo turystów. Bardzo duży wybór znajdziemy na Kotorskiej starówce, gdzie oprócz typowego badziewia, są też miejsca oferujący rękodzieło, obrazy, rzeczy ze szkła.

SONY DSC

G jak Grecja – czyli w świecie mitów, kryzysu i horrendalnie drogiej benzyny. O Grecji każdy uczył się w szkole, na chyba każdym etapie edukacji byliśmy „katowani” antykiem, a co za tym idzie samą Grecją. Każdy wie, gdzie są Ateny, Olimp czy Korfu. Tu za wiele opowiadać nie trzeba. Natomiast Grecja jest chyba jednak  najdroższym, bałkański krajem i przebija w tym Chorwację. Do niedawna nie było aż tak źle. Dopiero grecki kryzys, o którym trąbiły media sprawił, że jest jak jest. Nie będę wnikać w grecką naturę, która do tego doprowadziła, ale co by nie mówić Grecy mają piękne autostrad (trochę puste, bo chyba nikogo nie stać na zakup benzyny), tereny wprost stworzone do wszelkich rodzajów rekreacji i dobrą bazę turystyczną. Nadal jeżdżą tam spore grupy Polaków, ale głównie na wycieczki zorganizowane, więc gdy ma się wszystko „All inclusive”, to nie trzeba się aż tak bardzo martwić o portfel i uciekającą z niego gotówkę.

Dla kogo Grecja? Na ten moment, wydaje mi się, że dla tych, którzy nie jeżdżą samochodem, ewentualnie zamiast benzyny, tankują gaz. Pewnie bardziej opłaca się jechać tam ze zorganizowaną wycieczką lub polecieć samolotem i na własną rękę (np. za pomocą tamtejszej komunikacji) podróżować po kraju.  Grecja ma bogatą ofertę i dla bogatszych, i tych z klasy średniej. Dla trekkerów też znajdą się łakome kąski do zdobycia.

Ceny – jak już wspominałam, są wysokie. Tyczy się to głównie benzyny (7-8zł za litr, stan na kwiecień 2012). Jedzenie czy w sklepach, czy w restauracjach do najtańszych nie należy i jest droższe niż w Polsce.

Pogoda – generalnie ciepło, nawet bardzo ciepło.

Jedzenie – dużo wszelkiego dobra, zaczynając na różnorodnych serach i zapiekankach warzywnych, na jagnięcinie i innym mięchu wszelkiej maści kończąc. Słodkości też mają tam dobre, choćby chałwy i inne tego typu ulepy i zaklejacze.

Zakupy – wszędzie dużo wszystkiego, więc tak naprawdę zrobienie zakupów nie przysparza zbyt wielu problemów.

SONY DSC

M jak Macedonia (FYROM) – kraj maleńki, bez dostępu do morza, ale mający dwa piękne i ogromne jeziora (Ohrydzkie i Prespanskie) oraz dużo gór. Generalnie nawet w sezonie na plażach nad Ohrydem nie spotkamy tłumów. Większość jedzie nad morze do Grecji, Czarnogóry czy Chorwacji. Najwięcej turystów (głównie z Polski, Czech, Litwy) spotkamy w mieście Ohryd oraz w Skopje i Kanionie Matka. Nad jeziorem Ohrydzkim znajdziemy sporo kwater prywatnych oraz wielkich hoteli, jednak w tych drugich nie ma co liczyć na nocleg, gdyż są oblegane przez wycieczki zorganizowane. Plusem Ohrydu jest to, że jego wody mają w lecie ok. 25-27stopni Celsjusza, są wyjątkowo czyste i przejrzyste. Nad jeziorem Prespanskim znajdziemy głównie ruiny hoteli i campingów. Jednak warto przejechać się górską drogą łączącą oba jeziora, wiodącą przez urocze pasmo Galicica.  Ceny bardzo przystępne, porównywalne do tych w naszej ojczyźnie.

Dla kogo Macedonia? Według mnie dla tych, którzy cenią sobie komfort oraz ciszę i spokój. Dla aktywnych znajdzie się sporo górskich, świetnie oznakowanych szlaków. Dla lubiących leżakować, miejskie plaże oferują darmowe fotele/łóżka/leżaki, dostęp do wifi (bardziej w teorii niż w praktyce) oraz knajpki z piwem, kawą oraz drobnymi przekąskami. Generalnie bardzo „chilloutowy” kraj.

Ceny – podobne jak w Polsce.

Pogoda – dość zmienna. Lato może być burzowe, ale bardzo ciepłe.

Zakupy – sklepów jest sporo, całkiem dobrze zaopatrzonych. Polecam bazar w Ohrydzie – cudowne owoce i warzywa w śmiesznych cenach. Jeśli jednak nie chcemy zapłacić wyższych cen, lepiej porozumiewać się ze sprzedawcami po polsku, bo gdy na dzień dobry wyskoczymy z angielskim, możemy usłyszeć jakieś horrendalne kwoty. W Ohrydzie warto również nabyć biżuterię z pereł. Są tam znacznie tańsze niż w Polsce, a wybór jest naprawdę spory. Do każdego zakupu otrzymuje się certyfikat autentyczności, ale tylko wtedy, jeśli dokonujemy zakupów w sklepach, sprzedających autentyczne, ohrydzkie perły.

SONY DSC