Konkurs „Moje górskie marzenie” z Atlasem Gór Świata

W zeszłym roku, pod koniec listopada, rekomendowałam Wam Atlas Gór Świata wydawnictwa Express Map, jako idealny pomysł na prezent. W tym roku sama mogę Wam taki Atlas sprezentować. I nie będzie to jakiś byle jaki egzemplarz. Do zdobycia jest Atlas Gór Świata z autografami Anny Czerwińskiej, Leszka Cichego i Kingi Baranowskiej. Szczerze mówiąc sama chciałabym go mieć na swojej półce nie tylko ze względu na autografy, ale przede wszystkim dlatego, że Atlas jest po prostu pięknie wydany i stanowi rzetelne źródło informacji dla wszystkich górołazów i podróżników.

AGS_okladka

Czytaj dalej

Rumuńska Transalpina

Zapraszam Was na blogową nowość, czyli Występy Gościnne. Na występach pojawiać się będą osoby, które chcą się z Wami podzielić swoimi bałkańskimi doświadczeniami, a np. odwiedzali miejsca, w których ja nie byłam lub byłam zbyt krótko, by móc pochwalić się jakąś szerszą wiedzą i doświadczeniem. Moi goście będą się też starali pokazać inne spojrzenie na Bałkany, co mam nadzieję wzbogaci nie tylko mojego bloga, ale również pozwoli Wam zobaczyć ten region Europy z innej perspektywy. Na pierwszy ogień idzie Szymon z bloga Za miedzą i dalej, którego mogę chyba śmiało określić mianem „bałkanofila”. Nawet Marek nie przeczytał wszystkich moich wpisów, a Szymon, mam wrażenie, że tak 😉 Dziś przed Wami Transalpinae, druga po Trasie Transfogarskiej (Transfogaraskiej) najpopularniejsza, górska droga w Rumunii. Ja niestety nie miałam okazji nią jechać, ale mam nadzieję, że jeszcze kiedyś uda mi się to nadrobić!

Transalpina

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Góry Albanii

Wpis o zdobyciu Maja e Korabit zakończył etap górski naszej wyprawy do Albanii 2014. Dlatego też dokonaliśmy jego filmowego podsumowania. Oprócz zdjęć, których część kojarzycie z bloga, pojawiły się również ujęcia z GoPro oraz Sony A77. Oczywiście góry towarzyszyły nam przez cały pobyt w Albanii, bo są one stałym elementem tamtejszego krajobrazu, jednak tylko na początku naszego wyjazdu mieliśmy zaplanowany po nich trekking.

A dlaczego warto obejrzeć nasz film?

– lepiej poznacie Cerem i jego okolice;

– będziecie mogli do woli napawać się górskimi, albańskimi widokami;

– przekonacie się, jak częściowo wygląda droga z Valbony do Thethu (częściowo, bo jak wiecie nie udało nam się pokonać tej trasy);

– dowiecie się, co to „ujvara” i czemu warto pod nią/niego wejść;

– poznacie obozową kurę domową siedzącą przy garach oraz kąpiącą się w rzece (no dobra, nie w, a na jej brzegu);

– zobaczycie ujęcia z trasy łączącej Bajram Curri z Vlaboną oraz trwające na niej prace budowlane;

– zobaczycie, gdzie przyciągnęłam do siebie rój much;

– poznacie bliżej macedońskie owce;

– będziecie mogli się zrelaksować przy śpiewie Dikandy;

Cóż, mam nadzieję, że Was przekonałam. Zatem nie pozostaje mi nic innego, jak zaprosić Was na film. Polecamy go oczywiście w wersji HD, na pełnym ekranie 🙂

Bałkany 2014. Część 6 – wejście na Maja e Korabit (Golem Korab)

14 sierpień 2014 Czyli o zdobywaniu najwyższego szczytu Albanii i Macedonii

Skoro świt wypełzamy z namiotu na światło dzienne i bez zbędnych wymówek szykujemy śniadanie. Po posiłku schodzimy do Kianki, by zabrać z niej rzeczy potrzebne nam na całodzienny trekking. Około 7:40 wyruszamy w drogę. Na Maja e Korabit prowadzą dwa szlaki:

czerwono – biało – czerwony (CBC); czas przejścia to ok.7.30h w jedną stronę; wiedzie od wschodniej strony, przez dolinę Fusha Korabit oraz Kocioł Panair;

– czerwono – żółto – czerwony (CŻC); czas przejścia to ok. 5h w jedną stronę; wiedzie na szczyt od zachodu;

Oba wyznakowane zostały przez PKA, czyli Polski Klub Alpejski. Na szczęście nie bazowaliśmy jedynie na radosnej twórczości znakarskiej naszej rodaków, ale również na tracku z WikiLoc. Zarówno on, jak i osoby, z którymi rozmawialiśmy na temat zdobywania tego szczytu, twierdzili, że tylko szlak CBC jest dobry do podejścia, jak i zejścia i żebyśmy nie kombinowali inaczej. Od czego jednak ma się swój własny rozum?

Początkowo oba szlaki biegną razem, przez dolinę potoku Radomire. Na tym etapie pojawiają się tylko znaczki szlaku CŻC. Kilkakrotnie trzeba przekraczać dość zebrane jak na sierpień potoczki, lecz po ok. 30min marszu wkracza się na szeroką, szutrową drogę. Tam, według przewodnika, miał znajdować się drogowskaz wskazujący rozejście szlaków. Oczywiście niczego takiego nie znaleźliśmy. Posiadany przez nas track z WikiLoc odchodził bardziej w lewo, więc założyliśmy, że podążał szlakiem CBC. CŻC szedł bardziej w prawo i to nim postanowiliśmy dalej iść. Dlaczego? Przede wszystkim uznałam, że wolę podchodzić krótszą drogą, a schodzić dłuższą. Również nasz przewodnik zalecał podchodzenie żółtym, a schodzenie białym szlakiem. Postanowiliśmy mu zaufać, z nadzieją, że autor części górskiej przewodnika, zrobił w nim mniej błędów.

No to wyruszamy! Jest OK, ale słońce troszkę razi 🙂

Radomire

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Część 3 – Valbona i Cerem

11 sierpień 2014 Poznajemy dolinę

Jesteśmy w Valbonie. Budzimy się przed 7, a w namiocie panuje iście tropikalny klimat, mimo że jest dość wcześnie. Poranek zaczynamy od uporządkowania auta, w którym stworzyliśmy kompletny rozgardiasz. Kończy się to ostrą wymianą zdań, przez co śniadanie jemy w milczeniu.

Poranek w Valbonie

Valbona

Czytaj dalej

Bałkany 2014. Część 2 – wszystkie drogi do Valbony są kręte

10 sierpień 2014 Czyli o tym, jak dojechać do Doliny Valbony i nie zwymiotować 😉

W trakcie nocy spędzonej w Kiance dość często się budzimy. A to ze snu wyciągają nas przejeżdżające przez trasę auta, a to wpadające przez uchylone okno komary. Koło 6:30 decydujemy się na poranny rytuał ogarniania. Kiedy wywlekamy się z auta okazuje się, że mamy z naszego noclegu piękny widok na dolinę, która o poranku zasnuta jest wyjątkowo fotogeniczną mgłą. Przygotowuję śniadanie, a Marek ogarnia Kiankę. Jemy posiłek z widokiem na góry i dolinę, która powoli odsłania się spod białej, mglistej pierzyny. Jest pięknie, ale mimo wczesnej pory robi się naprawdę ciepło. Na pamiątkę tego pierwszego podczas wyprawy noclegu, przyklejam blogową nalepkę na znaku drogowym. Przed 8 wyruszamy w trasę.

Poranny widok

okolice Focy

Czytaj dalej

Bałkany 2013. Część 10 – ach te przeklęte góry!

20 sierpień 2013

Skoro świt, czyli o godzinie 7 jesteśmy już na nogach. Słońce powoli zaczyna oświecać nasz mokry namiot, a temperatura panująca na zewnątrz robi się iście tropikalna. Po śniadaniu udajemy się na plażę, gdzie Marek chwile tapla się w wodzie, a ja usiłuję schować się przed słońcem. Później wyruszamy wzdłuż brzegu by dotrzeć do ruin zamku. Niestety Półwysep Rodonit ma jeden zasadniczy feler. Otóż prądy morskie w tym rejonie jakoś tak działają, że wszystko, co pływa w morzu, ląduje właśnie tutaj. Zatem można skompletować sobie kilka par japonek lub innego plażowego obuwia, zebrać trochę materiału budowlanego lub usypać sporej wysokości górę z plastikowych butelek. Gorzej, że po tym całym śmietniku po prostu trzeba iść, bo cały brzeg wyścielony jest warstwą plastikowego badziewia. No niestety nie wygląda to zbyt dobrze…

Plaża i kąpielisko na Półwyspie Rodonit

Półwysep Rodonit

Czytaj dalej