Bałkany 2014 – Słowem wstępu

Dochodzi północ, Marek pochrapuje a ja wrzucam jeszcze dla Was jeszcze jeden, przedwyjazdowy filmik, nagrany dzisiaj, przed wyruszeniem do Kielc. Jest to film dla odważnych, gdyż do tej pory większość z Was znała mnie tylko jako tą od pisania, od zdjęć i czasem występującą na tych zdjęciach. A teraz dodatkowo (o zgrozo!) możecie mnie jeszcze posłuchać. Nie dość, że mam wadę wymowy (nie wymawiam „r”), to jeszcze Marek kazał mi gadać w momencie, jak konsumowałam sobie spokojnie owsiane ciasteczko. Stąd na filmiku od czasu do czasu przeżuwam, za co przepraszam, bo wyszło na to, że gadam z pełnymi ustami. Ale tak to już bywa, jak ma się kamerzystę, którego nagle dopadnie wena twórcza na nagrywanie.

W każdym razie, w tym surowym i nieobrobionym materiale opowiadam o naszych albańskich planach. Zapraszam zatem do obejrzenia 😉

Reklamy

Bałkany według Rudej zapraszają na film „BAŁKANY 2013”

Już jutro zaczynamy naszą podróż na Bałkany (dziś pokonujemy jedynie drogę z Warszawy do Kielc) i choć tym razem będziemy z Wami bardziej na bieżąco, to abyście jednak zbytnio za nami nie tęsknili, zostawiamy Was z małą niespodzianką. Rozsiądźcie się wygodnie, podkręćcie Wasze głośniki, gdyż zapraszamy na film. Jak wspominałam w Podsumowaniu naszej wyprawy z 2013 roku, oprócz zdjęć kręciliśmy również filmiki. Przed Wami materiał łączący zdjęcia z filmami pochodzącymi z kamerki GoPro. Montażem oraz doborem kadrów i muzyki zajął się Marek, ja natomiast odpowiadałam za część merytoryczną, czyli szczerze mówiąc za podpisy do zdjęć 😀

W przygotowanym głównie przez Marka materiale znajdziecie: sfilmowany przejazd przez Trasę Transfogarską czy zjazd z Przełęczy Llogarase, podwodne ujęcia z Jeziora Ohrydzkiego oraz Morza Jońskiego (niestety niezbyt ostre, ale to wina braku odpowiedniej osłony dla kamerki GoPro), trochę znanych Wam zdjęć i takich, których tu na blogu nie publikowałam oraz parę innych kadrów, które mamy nadzieję przypadną Wam do gustu 🙂

Miłego oglądania życzą:

ruda&Marek

Bałkany 2014. PRZYGOTOWANIA

Wyjazd na Bałkany zbliża się dużymi krokami, plany się krystalizują, pomysły namnażają, a atmosfera przedwyjazdowa gęstnieje. Jedynie Kianka w spokoju czeka na wyprawę, umyta, odchudzona, wypachniona, po przeglądzie i wymianie zużytych części. Osobiście mogę jej tego spokoju pozazdrościć, bo mnie z lekka nosi, w szczególności, że namnażają się tematy do ogarnięcia, a również moje zdrowie podczas ostatnich upałów lekko szwankuje. Nie nastraja mnie to zbyt optymistycznie, bo jednak jedziemy do Albanii, która latem znana jest raczej z wysokich temperatur, niż rześkiego powietrza chłodzącego przegrzane organizmy. Powoli zaczynam się zastanawiać, czy nie powinnam jechać np. na Syberię albo inną Norwegię, gdzie przynajmniej byłoby chłodniej. Pocieszam się jednak tym, że w planach mamy dużo gór, a tam jak wiadomo temperatura wraz z wysokością spada. Zaopatrzona w kapelusz, kremy z filtrem 50 i parę innych potrzebnych podczas upałów rzeczy może jakoś poradzę sobie z albańskimi temperaturami, a póki co muszę się na tyle ogarnąć, by nie chorować przez większość wyjazdu. Ale przejdę może do sedna sprawy, czyli do tego, co planujemy, co nam pomaga w planowaniu itd.

logo Albania

Czytaj dalej

Bałkany 2013 – PODSUMOWANIE

Wyjazd na Bałkany w 2013 roku na długo zapadnie nam w pamięć. Zacznę jednak od tego, że w ogóle miało do niego nie dojść, na szczęście dzięki różnym zbiegom okoliczności udało nam się wyruszyć do naszego ulubionego zakątka Europy. Pierwszy tydzień (a zasadniczo przez pierwszych 8 czy nawet 9 dni) wyprawy przebiegał wedle z góry ustalonego planu – te miejsca, które chcieliśmy odwiedzić, udało nam się zobaczyć, czyli Trasę Transfogarską (do której z Polski dojechaliśmy w jeden dzień), mój ukochany Melnik, Ohrydę i Galicicę w Macedonii. W Albanii powróciliśmy na „naszą dziką plażę”, która może w 2013 nie była już tak dzika, ale nadal piękna i niesamowita.  Później, z racji problemów pogodowych w górach Prokletije plan nam się z lekka posypał i musieliśmy troszkę improwizować, w efekcie spędziliśmy parę dni w Czarnogórze, która nie była przez nas wcześniej brana pod uwagę. Ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Czarnogóra jest piękna i odkryliśmy w niej kilka nowych miejsc. Później była dość spontaniczna Bośnia i Hercegowina oraz odwiedziny w Sarajewie, które na nas obojgu wywarło spore wrażenie.

Bałkany 2013 były wyjątkowe, głównie za sprawą zaręczyn, które miały miejsce na naszej dzikiej plaży. Albania oraz plaża już na zawsze będą związane z naszą, wspólną historią. Jako ciekawostkę dodam, że w tym samym roku, we wrześniu, na naszą dziką i zaręczynową plażę dotarli Rodzice Marka, wraz ze swoimi znajomymi. Byli oczarowani samym miejscem, jednak byli zgodni co do tego, że panujące tam temperatury oraz brak cienia mogą być z lekka dobijające. Tak czy inaczej Wam również polecam odwiedzenie tej plaży, a także przejażdżkę wzdłuż albańskiego wybrzeża od Przełęczy Llogarase po Sarandę.

Albania w 2013 roku pokazała nam również, jak silne tempo zmian następuje w tym kraju. Drogi stają się coraz lepsze, zamiast Mercedesów poruszają się po nich liczne, znane i bardziej wypasione marki aut, widać coraz więcej turystów z całego świata, a cała infrastruktura turystyczna skoczyła o kilka poziomów do góry. Z jednej strony może to cieszyć, z drugiej oznacza, że Albania za jakiś czas straci swoją dzikość i urok towarzyszący jej chaotyczności. Nieunikniona konsekwencja progresu, która zapewne bardzo cieszy mieszkających tam ludzi, bo polepszy się ich standard życia, a kraj zacznie zarabiać coraz więcej dzięki napływającym tam gościom z zagranicy.

Wyjazd ten utwierdził nas również w przekonaniu, że mamy jeszcze po co wracać na Bałkany, ale niestety brak samochodu z napędem 4×4 mocno nas ogranicza. Na zakup czegoś bardziej terenowego niż Kianka po prostu nas nie stać, więc zapewne będziemy dalej kombinować, by za jej pomocą docierać w różne ciekawe miejsca. A tam, gdzie nie uda jej się dojechać, tam może chociaż uda nam się dojść na piechotę. Jak to się mówi: trzeba kombinować 😉

Na koniec garść małych statystyk:

Ile dni zajęła nam wyprawa?

Wyjechaliśmy 11 sierpnia, natomiast wróciliśmy do domu 24 sierpnia, czyli zasadniczo nasza wyprawa zajęła nam 13dni.

Ile krajów odwiedziliśmy?

9 – Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię, Macedonię, Albanię, Czarnogórę i Chorwację (oczywiście część tych krajów była tylko tranzytowa, czyli jedynie przez nie przejeżdżaliśmy, bez zwiedzania mijanych po drodze miejscowości)

Najwięcej czasu spędziliśmy w sumie w Macedonii.

Jak i gdzie nocowaliśmy?

7 x w campingach

6 x na dziko

2 x w Kiance

Typowe polskie obozowisko – torba Ikea, siatki z Biedronki. Jeśli dodać do tego moje skupienie nad gotującym się kuskusem, to robi się wesoło 😉

Trasa Transfogarska

Czytaj dalej

Albania a ptasia sprawa

Czy kiedykolwiek podróżując po świecie zastanawialiście się nad tym, jakie ptaki żyją w danym kraju? Które są tam na stałe, a które tylko przelotem? Czy w ogóle zwracaliście uwagę na obecność tych zwierząt? Nie? No właśnie, ja również nie należę do ornitologicznie zakręconych osób i ptaki nie są czymś, na czym jakoś wybitnie się skupiam lub co rozważam. Okazuje się jednak, że są ludzie, niekoniecznie będący ornitologami, dla których życie ptaków, a także dbanie o niezmniejszanie się ich populacji jest sprawą naprawdę ważną.

Dziś spojrzymy na Albanię nieco inaczej. Nie będzie kolorowo i z przymrużeniem oka. Bo niestety kraj ten ma spory problem, właśnie związany z ptakami. Otóż ostatnio, w majowym wydaniu magazynu National Geographic dla prenumeratorów (sorry Tato, że nadal nie oddałam Ci tego numeru, obiecuję poprawę i kajam się publicznie) natrafiłam na artykuł „Koniec pieśni” Jonathana Franzena. Ponieważ jechałam metrem i usiłowałam jakoś zabić czas, stwierdziłam, że mogę nawet o ptakach poczytać. Dodam jeszcze, że jestem obecnie dość mocno wyczulona na takie słowa jak: Albania, Bałkany itp., więc w momencie jak zobaczyłam je w tekście, wiedziałam, że będę zainteresowana. I owszem, artykuł mnie zainteresował, ale również zasmucił.

National Geographic

Czytaj dalej

Albański poradnik drogowy

Ostatnio dostaję bardzo dużo pytań dotyczących poruszania się po albańskich drogach. Z myślą o wszystkich tych, którzy w wakacje wybierają się własnym samochodem do tego urokliwego kraju, stworzyłam mały poradnik, dzięki któremu może nie zniechęcicie się do Albanii 😉

1. Po co ten poradnik?

Generalnie po to, aby nie być na początku niemile zaskoczonym i nie zniechęcić się do całego kraju. Albańskie drogi stanowią momentami swoiste wyzwanie dla osób, które przybywają do tego kraju spoza Bałkanów. Warto się zatem przygotować i wiedzieć, czego się spodziewać.

Czytaj dalej

„Samotnie przez Bałkany” czyli o podróży Anny Jackowskiej

Tak, wiem…ostatnimi czasy blog zarasta kurzem, a pająki wiją tu pajęczyny. Postaram się ten stan rzeczy odrobinę zmienić w najbliższym czasie, ale po prostu dostałam pracę, która wiąże się z pisaniem i niestety trochę brakuje mi wolnych chwil na moje blogowanie. Jest też tak, że po powrocie do domu  nie mam ochoty gapić się w ekran komputera, gdyż moje oczy mówią mi „Kobieto, chcemy w końcu odpocząć!” Zatem wybaczcie mi ten blogowy przestój i obiecuję poprawę!

Dziś zapraszam Was do nowego działu na blogu, w którym będę opowiadać Wam o książkach poświęconych Bałkanom. Znajdzie się tu miejsce również dla przewodników, gdyż błędy w nich zawarte są czasem na tyle rażące, że należy o nich wspomnieć, by nie naciąć się w trakcie podróży. Jednak naszą wspólną, bałkańską i książkową podróż zaczniemy od relacji Anny Jackowskiej „Samotnie przez Bałkany”.

źródło: http://ksiegarnia.pascal.pl/data/produkty/duze_okladki/Samotnie_przez_Balkany.jpg

Czytaj dalej