Psychodietetyk w podróży w warszawskiej restauracji Bałkański Kocioł

O Bałkańskim Kotle słyszałam nie raz od znajomych mieszkających na Ursynowie i w jego okolicach, lecz dopiero wczoraj udało mi się go odwiedzić. A wszystko dzięki temu, że niedzielę postanowiliśmy spędzić rowerowo w okolicy Konstancina Jeziorna oraz Góry Kalwarii, wykorzystując do tego celu przejazd metrem, który nieco skrócił nam czas dotarcia z miejsca, w którym mieszkamy. Po prawie 70km pedałowania, zmęczeni i głodni dojechaliśmy na Ursynów, gdzie po chwili poszukiwań dopadliśmy do Bałkańskiego Kotła. Znajduje się on przy Al. KEN 88, lecz nie przy samej ulicy, a nieco w głąb, na parterze jednego z bloków. Na szczęście z oddali można wypatrzyć biało – niebieski szyld. Samo otoczenie restauracji jest może mało bałkańskie, natomiast we wnętrzu możemy poczuć namiastkę Bałkanów. Przede wszystkim jest to bardzo kameralne miejsce – kilka stolików, ławy do siedzenia wyłożone poduszkami. Na ścianach wiszą duże fototapety oraz pasiaste materiały, a także możemy podziwiać ludowy, serbski (?) strój. Z głośników przez większość czasu sączyła się ludowa muzyka, która nie przeszkadzała w prowadzeniu swobodnej rozmowy i umilała czas spędzony na oczekiwaniu a później na jedzeniu.

Bałkański Kocioł

Czytaj dalej

Reklamy