Bałkany 2012. Część 14 – w Albanii czas płynie inaczej

24.04.12 Po wczorajszej, radosnej, nocnej wizycie miejscowych policjantów, poranek jest dla nas zbyt wczesny. Jednak pogoda jest całkiem przyjemny, spod szarych chmur zaczyna przebijać się niebieskie niebo i słońce. Szykujemy sobie śniadanie na brzegu urwiska, z widokiem na morze. Obok nas zaczynają przemykać samochody wiozące pracowników na pobliskie budowy. Jedno z aut przejeżdża koło nas dwa razy, a jego pasażerowie przyglądają nam się z zaciekawieniem. Ostatecznie zostajemy zagadnięci przez jednego z mężczyzn, niestety po włosku. Po pierwsze zapytał się skąd jesteśmy, a gdy usłyszał, że z Polski, to bardzo się ucieszył. Później nastąpiła seria gestów i pomruków, która oznaczała tylko tyle: tu nie wolno nocować. Ponieważ nasz bardzo gadatliwy rozmówca wskazywał na okolicę, myśleliśmy, że chodzi o opuszczone z racji braku sezonu ośrodki.

Śniadanie nad urwiskiem

Albania śniadanie

Czytaj dalej

Reklamy