Psychodietetyk w podróży w kieleckiej restauracji Rozmaryn

Tak to bywa, że psychodietetyk w podróży zawędruje czasem do jakiejś restauracji. Zapewne domyślacie się, iż moim celem są zazwyczaj knajpki oferujące dania bałkańskie. Wczoraj również tak było, ponieważ wraz z rodzicami wybraliśmy się do kieleckiej restauracji Rozmaryn, oferującej chorwackie menu.

Nastawiona byłam bardzo pozytywnie, bo miałam sporą przerwę od bałkańskich potraw. Zacznę od lokalizacji restauracji – samo centrum miasta, przy rynku. Szyld jest może trochę mało widoczny, ale spostrzegawczość mojego padre sprawiła, że udało nam się tam trafić. Rozmaryn w nazwie sugerowałby, iż znajdziemy go sporo we wnętrzu restauracji. Niestety, rozmarynu nigdzie nie było widać, ani tym bardziej nie było czuć jego zapachu, więc szczerze mówiąc nie wiem, czemu akurat taka nazwa, która mnie osobiście bardziej kojarzy się z Prowansją niż Chorwacją. Co więcej, wystrój restauracji jest mocno ascetyczny. Owszem, na ścianach wiszą pojedyncze zdjęcia z Chorwacji, ale brakuje żywej kolorystyki, która jest nieodłącznym elementem wszystkich, bałkańskich krajów. A w Rozmarynie jest po prostu biało.

źródło: http://bi.gazeta.pl/im/d1/d0/d8/z14209233Q.jpg
Czytaj dalej

Reklamy