Psychologiczne, bałkańskie i rude słowo na niedzielę

Przez pięć lat studiów na psychologii człowiek uczy się o rozmaitych mechanizmach i procesach zachodzących w ludzkim umyśle. Jest to szalenie ciekawa wiedza, ale czasami dość złożona. Bywa też tak, że nagle większość roku odkrywa u siebie jedno lub więcej zaburzeń psychicznych, jak to się działo podczas zajęć z psychopatologii. Oczywiście, gdyby spojrzeć na wydział psychologii z dystansu, można by bez wątpienia stwierdzić, że nie wszyscy, włączając w to wykładowców, są w 100% normalni. Ale czymże jest normalność? Jednak dziś nie o tym.

Znając różnego rodzaju procesy poznawcze, możemy sami je u siebie obserwować i analizować. Czasami może to być całkiem zabawne zajęcie. Posłużę się moim przykładem, aby wytłumaczyć dwa, ciekawe zjawiska, jakie zachodzą w ludzkim umyśle. Po pierwsze uwaga selektywna, polegająca na wyłapywaniu z otoczenia pewnych konkretnych informacji, skupianiu się na nich, często przy ignorowaniu innych, napływających do nas bodźców. Po drugie, przeszukiwanie pola percepcyjnego czyli scanning, który polega na wyodrębnieniu obiektu, spełniającego konkretne kryteria. Jest to proces aktywny, a jego sprawność i szybkość zależy od ilości i zróżnicowania dystraktorów w polu percepcji oraz od wielkości pola.

Kiedy te dwa procesy zachodzą w naszym umyśle, może robić się naprawdę zabawnie. Przykład? Proszę bardzo! Za każdym razie gdy jestem w Tatrach i idę Doliną Suchej Wody do Murowańca, to przypominam sobie, że w dolinie tej często można spotkać niedźwiedzie, ponieważ część ich gawr zlokalizowana jest w tym rejonie. Przydatna informacja, natomiast za każdym razem, gdy dotrze ona do mojego umysłu, gdy tylko sobie o niej przypomnę, mój mózg zaczyna płatać mi figle. Nagle zaczynam wszędzie widzieć niedźwiedzie. Każdy większy krzak, kamień czy powalony pień postrzegam jako misia. Skanowanie otoczenia wychodzi mi świetnie, moja uwaga skupiona jest na informacji Dolina Suchej Wody + miś = 100% spotkanie tego zwierza. W ten oto sposób umysł , trochę na siłę, wyłapuje konkretne cechy z otoczenia, doprowadzając mnie momentami do stanu przedzawałowego.

Misiowe historie mają swój ciąg dalszy. Jakiś czas temu, na wiosnę, również w Tatrach, szłam podczas halnego Ścieżką nad Reglami. W jednej z dolinek, zadzwoniła do mnie mama z radosną informacją, że TPN podało, iż niedźwiedzie się własnie obudziły. Byłam akurat w miejscu, w którym misie również są często widywane. Zaraz po rozmowie z mamą, spojrzałam gdzieś w dal i co zobaczyłam?? Oczywiście niedźwiedzia. Był nim po prostu wielki głaz, który swym kształtem przypominał misia. Mój umysł przeskanował otoczenie perfekcyjnie, znów doprowadzając mnie do lekkiej paniki.

A jak to wszystko ma się do Bałkanów? Od pewnego czasu, a zasadniczo od ponad trzech lat, jestem wyjątkowo wyczulona na informacje dotyczące tego regionu Europy. W czytanych książkach, gazetach czy artykułach w internecie idealnie jestem w stanie wyłapać to, co dotyczy Bałkanów. Stałam się mistrzynią w przeszukiwaniu blogów, w celu znalezienia bałkańskich tematów. Mój umysł selekcjonuje informacje podróżnicze, z nastawieniem na konkretne kraje, takie jak Albania, Macedonia, Czarnogóra itd.

Ostatnio znajomy polecił mi przeczytanie powieści”Pana lodowego ogrodu” Grzędowicza. I co mój umysł wyłapał po paru stronach? Że główny bohater Vuko Drakkainen jest w połowie Chorwatem a w połowie Polakiem. W normalnych okolicznościach, pewnie niezbyt by mnie to interesowało. Natomiast kiedy czytam, ze Vukko lubi pić rakiję i chorwackie piwo Karlovacko, to od razu robi mi się cieplej na sercu, a sam bohater dostaje u mnie +10 punktów do bycia fajnym. A jak jeszcze zaczyna opowiadać o różnych miejscach w Chorwacji, to moja ruda dusza rozpływa się ze szczęścia.

W ten oto sposób, mimo że na Bałkanach mogę być tylko raz na jakiś czas, to i tak wszystko przez większość roku otaczają mnie informacje z nimi związane. Dzięki selektywności uwagi i wyłapywaniu konkretnych bodźców zawierających bałkański przekaż, mój poziom tęsknoty za nimi nie osiąga dramatycznego poziomu, a oprócz tego stale poszerzam też wiedzę na ich temat. Istotne jest dla mnie również to, że coraz więcej osób interesuje się Bałkanami, ich obraz w świadomości wielu ludzi staje się bardziej pozytywny, a co za tym idzie zmniejsza się ilość bałkańskich stereotypów. Jestem jak najbardziej ZA wszelkimi powieściami, które choćby w najmniejszym stopniu nawiązują do tego regionu Europy. A o tych, których akcja dzieje się na Bałkanach, będę pisać na blogu, celem zachęcenia Was do sięgnięcia właśnie po nie. Pozdrawiam Was słonecznie w ten dość ponury i szary dzień (a w każdym razie tak on się prezentuje pod Warszawą. ruda

Reklamy

2 uwagi do wpisu “Psychologiczne, bałkańskie i rude słowo na niedzielę

  1. Mam dokładnie tak samo 🙂 Działa to też w drugą stronę, ktoś lub coś może dostać ode mnie -10 punktów do bycia fajnym, gdy powiela bałkańskie stereotypy. A gdy odnajduję takie blogi jak Twój, jestem przeszczęśliwa 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s