Bałkany 2012. Część 5 -deszczowy dzień ze słonecznym happy endem

15.04.2012 Jeśli napiszę, że tego dnia znów obudził nas deszcz, to raczej nikogo to nie zdziwi. W końcu jesteśmy w słonecznej Chorwacji. No właśnie, słonecznej, a nie deszczowej, coś tu się jednak cholernie nie zgadza. Cóż, nie można mieć wszystkiego, a słońce na wiosnę to rarytas.

Po porannym rytuale ogarnięcia, ruszamy w stronę Makarskiej. W samym miasteczku kolejny raz przekonujemy się na własnej skórze, że Chorwacja jest strasznie droga. Małe zakupy w Lidlu i kilkadziesiąt złotych jesteśmy w plecy, a zasadniczo nie nabyliśmy niczego nadzwyczajnego (przegryzki, jakieś picie i burki). Ponieważ nie mamy zamiaru wydawać kasy na wodę pitną, Marek na OruxMaps wyszukuje źródełka w okolicy. Okazuje się, że jedno z nich znajduje się kawałek przed Makarską. Kiedy tam dojeżdżamy, orientujemy się, że źródełko jest w Svetiste Vepric, zwanym chorwackim Lourdes. To położone na zboczach Biokova Sanktuarium Matki Bożej z Lourdes powstało w 1908 roku, po pierwszej, narodowej, chorwackiej pielgrzymce do Francji. Pomysłodawcą stworzenia sanktuarium w Chorwacji był biskup Juraj Carica.

Svetiste Vepirc

Svetiste Vepric

Jakie wrażenie zrobiło na nas to miejsce? Generalnie wyjątkowo spokojne i kojące. Jest tam bardzo dużo zieleni, sporo alejek, po których można spacerować. Nie ma przesytu pomników i rzeźb o tematyce religijnej, zachowany został tam ład oraz jednolitość stylu. Kiedy tam przebywaliśmy, w grocie maryjnej odbywała się akurat msza, prowadzona po niemiecku. Gdyby nie deszcz, z pewnością pospacerowalibyśmy trochę dłużej. Jednak po znalezieniu źródełka i napełnieniu wodą wszystkich butelek, wróciliśmy do Makarskiej.

Miasto to ma typowo śródziemnomorski klimat. Małe, wąskie, kamieniste uliczki; kamienne kamienice z zielonymi okiennicami. Znów deszcz nieco popsuł nam spacer, jednak i tak bardzo miło wspominam pobyt w tym miejscu. Nasz spacer zaczęliśmy od nabrzeża, na którym w pewnym momencie zrobiło się dość tłoczno. Okazało się, że do brzegu przybił kuter rybacki i rozpoczął się rozładunek połowu. Miejscowi przychodzili by zrobić zakupy detaliczne, więc widzieliśmy sporo osób maszerujących z siateczkami wypełnionymi różnymi rybami. Reszta połowu pakowana była do wypełnionego lodem samochodu.

Makarska

Makarska

Kuter rybacki

kuter rybacki w Makarskiej

rybki

ruda i pomnik turystów w Makarskiej (zwróćcie uwagę na to, gdzie turyści byli najczęściej macani)

pomnik turystów w Makarskiej

Po opuszczeniu nabrzeża, zagłębiliśmy się w wąskie i klimatyczne uliczki Makarskiej. Zostałam mile zaskoczona, gdy jedna z ulic okazała się mieć taką samą nazwę, jak moje nazwisko. Zagorska to prawie to samo co Zagórska!

Klimatycznie, lecz deszczowo

Makarska

Moja ulica w Makarskiej

Zagórska w Makarskiej

Usiłujemy w Makarskiej złapać WiFi ale okazuje się to być niewykonalne. Po dość burzliwej wymianie zdań odnośnie tego, co dalej mamy robić, decydujemy się wyruszyć do miejscowości Imotsky, gdzie znajdują się dwa, krasowe, malownicze i głębokie jeziorka. Pada cały czas i raz jest to regularna ulewa, a innym razem spokojny deszczyk. W drodze do Imotsky, Marek dostrzega drogowskaz na jakieś wodospady, a zasadniczo na jeden wodospad o nazwie Gubovica. Położony jest on w głębokim kanionie i można podziwiać go z punktu widokowego, znajdującego się znacząco powyżej niego.

Wodospad Gubovica

wodospad Gubovica

Jedziemy dalej, gdy po naszej lewej stronie pojawia się niebieskie niebo i słońce. Niestety nie podążaliśmy w tamtym kierunku.

Docieramy do Imotsky, które jest wyjątkowo malowniczo położone, tuż nad zieloną, pełną pół równiną, za która górują zbocza Bikova, teraz zakryte przez chmury. Znaki kierują nas najpierw do Modrego Jezera. Zostawiamy Kiankę na parkingu i łagodnie opadającą w dół ścieżką, schodzimy do jeziora. Docieramy nad sam jego brzeg. Ma ono śliczny, niebieski kolor, a wokół niego górują 300metrowe, skalne ściany. Kiedy tam jesteśmy, wychodzi dla nas na chwilę słońce, poprawiając nam nasze zmoczone przez deszcz humory.

Modre Jezero

Modre Jezero

W drodze do Modrego Jezera

w drodze do Modre Jezero

Nad Modrym Jezerem

Modre Jezero

Jedziemy dalej do Crevne Jezero. Nazwa „czerwone” pochodzi od koloru otaczających go skał. Podziwiać je można jedynie z góry, z poziomu drogi. Ludowe podanie głosi, że osoba, której uda się dorzucić kamień do tafli jeziora, rychło wyjdzie za mąż/ożeni się. Marek próbował swych sił w tym zadaniu, jednak z dość marnym skutkiem. Dodam też, że nie lada wyzwaniem jest znalezienie w tej okolicy jakiegoś kamyczka, gdyż większość jest skutecznie wyzbierana. Widać, sporo osób wierzy w ludowe podanie.

Crevne Jezero

Crevne Jezero

Obok Crevnego Jezera znajduje się tabliczka „Ricice Jezero 6km”. Uznaliśmy, że skoro dotychczasowe dwa jeziorka były takie ładne, to może warto udać się do tego trzeciego. Niestety po przejechaniu dystansu większego niż 6km, nie udaje nam się trafić do celu, za to możemy podziwiać piękne widoki na położoną poniżej nas równinę.

Kianka z  widokiem na…

Kianka i Chorwacja

Zawracamy do Imotsky i kierujemy się do przejścia granicznego w Posusje. Decydujemy się przenieść na parę dni do Bośni i Hercegowiny z nadzieją na lepszą pogodę. Na przejściu granicznym Chorwaci przepuszczają nas bez zbędnych pytań czy wątpliwości. Strażniczka nawet śmieje się, że w moim paszporcie widnieje sporo pieczątek i że jak tak dalej pójdzie, to nie będzie gdzie wstawiać nowych. Uznaję to za swoisty, podróżniczy komplement. Bośniacki pogranicznik intensywnie studiuje nasze paszporty i zieloną kartę. Po pewnym czasie każe nam zjechać na bok i w tym czasie obsługuje lokalsów. W końcu oddaje nam nasze dokumenty i pozwala  odjechać. Zaraz za przejściem granicznym tankujemy Kiankę i ruszamy do Medjugorie.

Jakie są nasze pierwsze wrażenia z BiH? Niezbyt dobre. Wszędzie są śmieci. Jedziemy widokową, krętą drogą, wzdłuż której leżą hałdy powyrzucanych rzeczy o najrozmaitszych gabarytach. Obserwujemy nawet lokalsów, którzy jadąc przed nami na chwilę zwolnili, by po prostu wywalić trochę śmieci z samochodu. Przykre, że mając tak piękne tereny, w ogóle o nie nie dbają.

Po przejechaniu ok. 60km docieramy do Medjugorie. Cóż, jako miejsce o znaczeniu religijnym, panuje tu typowo odpustowy klimat – wszędzie są stragany z dewocjonaliami (hitem dla mnie są butelki w kształcie Maryi, której głowa stanowi nakrętkę), kłębią się tłumy pielgrzymów, słychać w tle trwającą gdzieś mszę świętą. Dla ciekawostki dodam, że Medjugorie jako miejsce kultu nie jest oficjalnie uznawane przez kościół. Jak na razie badacze tematu bardziej skłaniają się ku temu, że za objawienia jest odpowiedzialny szatan, a nie Bóg.

Miasto nie sprawiło, że chcieliśmy się w nim zatrzymać na dłużej. Pojechaliśmy zatem nieco dalej, by udać się na górę Krzyża. Zasadniczo w Medjugorie znajdziemy dwa, ważne szczyty: wymienioną już górę Krzyża oraz górę Objawień. Na tej drugiej, objawienia podobno dzieją się codziennie i każdego dnia spora grupa osób jest świadkami tego, jak stojący tam krzyż się obraca. Postanowiliśmy tego nie doświadczać na własnej skórze, w szczególności, że nie wiadomo, kto kieruje tym zjawiskiem. Pójscie na górę Krzyża wydawało się nieco bardziej neutralnym przedsięwzięciem.

Porzucamy Kiankę z widokiem na Medjugorie i ruszamy bardzo kamienistą i śliską ścieżką do góry. Po wcześniejszych opadach, wszystko pokryte jest sporą warstwą, wyjątkowo paskudnego błota. Przyznam się szczerze, że w takich warunkach, wejście na górę, nie należy do najprostszych. Mijamy kolejne stacje drogi krzyżowej, oprócz nas nie ma tym zbyt wielu pielgrzymów i turystów. Naszej wędrówce towarzyszą dźwięki trwającej w dole mszy świętej. W końcu jest niedziela, nie ma się co dziwić.

Kianka z widokiem na Medjugorie

Kianka i Medjugorie

Docieramy na szczyt. Znajduje się na nim biały, spory krzyż, a wokół niego poustawianych jest sporo małych, drewnianych krzyży, z pewnością przyniesionych przez pielgrzymów. Oprócz tego, między leżące tam kamienie, poutykane są karteczki z intencjami oraz zdjęcia osób, za które ktoś przyszedł się tu modlić. Jednak to wszystko zostało przyćmione przez widok, jaki się stamtąd rozciągał. Kolana mi się ugięły, oczy otworzyły szeroko, a z ust wydobyło się tylko przeciągłe „Wow”. Góry, chmury i gra świateł. Resztę niech opowiedzą zdjęcia, gdyż słowa tu są niewystarczające. To była nasza nagroda za te deszczowe dni. BiH – dziękujemy!

Krzyż na górze Krzyża

Góra Krzyża Medjugorie

Zdjęcia i intencje przyniesione przez pielgrzymów

modlitwy

WIDOKI!!!!!!!!!

Medjugorie widok

widok z Medjugorie

Oczarowani schodzimy na parking. Chociaż słowo schodzimy jest mało odpowiednie.  Nasze poczynania przypominały raczej pełzanie jaszczurki, która przesadziła z alkoholem. To, że żadne z nas się nie wywaliło, jest swoistym cudem. Najwyraźniej w Medjugorie wszystko jest możliwe!

Porywamy Kiankę i przy zachodzącym słońcu kierujemy się do naszego wieczornego celu, czyli wodospadów Kravica, przy miejscowości Ljubuški. Trafiamy tam bezbłędnie. Opisy, jakie znalazłam w Internecie na temat tego miejsca, były już mało aktualne. Otóż, droga wiodąca do samych wodospadów została wyremontowana. Są punkty widokowe, a na górnym parkingu jest wiata z ławami, wieczorem wszystko jest oświetlone.

Same wodospady z racji wysokiego poziomu wód są znacznie większe, niż na zdjęciach jakie widziałam w Internecie. Nie robię tam wieczorem zbyt wiele zdjęć, gdyż lustrzanka nie do końca lubi tak dużego natężenia wilgoci.

Wodospady Kravica

Wodospad Kravica

Po krótkim spacerze, pałaszujemy kolację. Pierwszy raz możemy kulturalnie zasiąść przy stole. Mimo późnej godziny kręci się tu sporo osób, które dość bacznie nas obserwują. My jednak postanawiamy nie zwracać na to uwagi i robić swoje. Przestawiamy Kiankę nieco bardziej na bok, zamieniamy ją na wersję camper i idziemy spać.

Nasza trasa przez Chorwację oraz Bośnię i Hercegowinę

Advertisements

4 uwagi do wpisu “Bałkany 2012. Część 5 -deszczowy dzień ze słonecznym happy endem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s