Bałkany 2010. Część 7 – Długie dwa dni w Rile

8.09.2010 Poranek wśród gór jest dość rześki, lecz słoneczny. Zwijamy nasze obozowisko i schodzimy do schroniska Maljowica, gdzie przygotowujemy sobie śniadanie. Czas umila nam szczeniak, który należy do jednego z pracowników schroniska. Koło 10 wyruszamy na szlak.

Początkowo nasz szlak wznosi się dość stromo wśród kosodrzewiny, w kierunku jeziorek. Po drodze spotykamy Bułgarkę, która pyta się nas o dzisiejsze plany. Gdy mówimy, iż zmierzamy do Ribni Ezera, stwierdza, że daleka droga przed nami. Przy jeziorze Straszneto Ezero robimy postój na ponowne opatrzenie mojej nogi. A co mi się stało? Otóż moje ukochane Meindle po deszczowej kąpieli na „małych stożkach usypiskowych” w Pirynie nieco się zdeformowały od środka. W efekcie obtarły mi jedną nogę do żywego mięcha. Do tego wszystkiego, każdy opatrunek po kilku krokach zwijał się i noga uszkadzana była coraz bardziej. Generalnie, nic przyjemnego. Czytaj dalej

Reklamy