Bałkany 2010. Część 5 – pomiędzy Pirynem a Riłą

6.09.2010

Dzień, w którym zamieniamy Piryn na Riłę.

Jest poranek, a właściwie noc. Całej naszej czwórce dzwonią budziki. Wczoraj ustaliliśmy, że wstajemy na wschód słońca. Wyglądam jednak przez malutkie okienko naszego schronu i stwierdzam jedno: mleko, mgła, chmury. Ze wschodu słońca nici. Wszyscy, nieco zawiedzeni, idziemy spać dalej, gdyż nie mamy co fotografować.

Dopiero koło 8 chmury opuszczają piryńską  grań i odsłaniają się nam piękne widoki. W towarzystwie naszych nowych, bułgarskich przyjaciół jemy jeszcze śniadanie i dyskutujemy ponownie o górach leżących na granicy Czarnogóry i Albanii. Koło 9 żegnamy się z nimi i ruszamy w drogę do schroniska Jaworow. Jakże wspaniały przewodnik kolejny raz wprowadza nas w błąd, gdyż szlak nie wiedzie granią, lecz pięknie trawersuje strome zbocze. Powoli zastanawiamy się, co zrobić ze zbędnym, książkowym balastem. Tomek rozważa, czy nie przerobić przewodnika na papier toaletowy, jednak po chwili stwierdza, że to zły pomysł, bo kartki są za śliskie. Ognisk nie palimy, więc spalić się go też nie uda. Jednym słowem: bezsensu.

Kiedy dochodzimy do przełęczy Suchodolski Prewał nasz czerwony szlak łączy się z żółtym.  Mijamy ekipę, która nocowała tam pod namiotami. Podwójne znaki szlaków prowadzą nas 4km w dół doliny, do schroniska Jaworow. Początkowo ścieżka wiedzie dość stromo, później lawiruje wśród kosodrzewiny, by w końcowej fazie wkroczyć do lasu. Po drodze mijamy kilku turystów, ale tłumów się nie stwierdza. To samo można powiedzieć o samym schronisku, które świeci pustkami. Zamawiamy po omlecie z serem i piwie Zagorka i relaksujemy się chwilę w ciszy i spokoju.

Koło 12 wychodzimy ze schroniska, by po jakiś 5 sekundach zgubić żółty szlak do Razlogu. Na szczęście dość szybko go odnajdujemy poniżej schroniska, obok białego domku. Szlak schodzi dość stromo w dół, przez las, dzięki czemu bardzo szybko tracimy wysokość. Szczerze mówiąc jest to lepszy szlak zejściowy, niż szlak na podejście. Ale, co kto lubi.

Kiedy jesteśmy już praktycznie w cywilizacji, zewsząd zaczynają nas otaczać wielki budynki, w większości z tabliczkami „for sale”. Nasz przyjaciel Bułgar opowiadał, że w Razlogu budowano kiedyś na potęgę kompleksy hotelowe, apartamentowce itd., ponieważ istniał plan, iż w miejscu tym, na stokach Pirynu powstanie ogromny ośrodek narciarski. Wszystko to miało miejsce w czasach głębokiego socjalizmu, więc większość budynków cechuje gigantomania, a wiele z nich jest niedokończonych, gdyż właściciele przeliczyli się z kosztami. Z tyłu piękne góry, z przodu straszydła. Zapytacie się, czemu w to miejsce nie przyjeżdżają tłumy turystów. Po pierwsze dlatego, że ośrodek narciarski nigdy nie powstał. Po drugie, wiele budynków stoi w szczerym polu, generalnie nie ma tam absolutnie nic ciekawego. Jedynym działającym obiektem, jest klub golfowy.

Maszerujemy z Tomaszem w piekącym słońcu przez ten dość specyficzny teren. Udaje nam się nawet na tym odludzi złapać stopa. Parka siedząca w Audicy na szczęście mówi po angielsku. Dziewczyna wygląda na Rosjankę, a nie na Bułgarkę, płynnym angielskim tłumaczy nam, że zawiozą nas na dworzec, skąd autobusem przez Blagoevgrad (nazwa ta przez cały wyjazd doprowadzała mnie do szału, jeśli chodzi o wymowę) dotrzemy do Rilskiego Monastyru.

Na dworcu okazuje się, że nie musimy zbyt długo czekać na transport. Już o 14:14 wyjeżdżamy z Rozłogu. Jakiś bardzo miły Bułar pilnuje, byśmy wsiedli do odpowiedniego autobusu, co więcej też nim jedzie i informuje nas ile przystanków mamy do celu. W Blagoevgradzie byliśmy już wcześniej, w drodze z Sofii do Melnika, stąd wiedzieliśmy, że dworzec jest w jakimś wyjątkowo dziwnym miejscu. Tam dowiadujem się, że autobusy do Riły jeżdżą mniej więcej co godzinę. Najpierw jednak idziemy na poszukiwania kantoru. O jego położenie zapytaliśmy się taksówkarza, który koniec końców za 3 levy zawozi nas pod same jego drzwi. Po wymianie gotówki, idziemy na zakupy. Obładowani żarciem, wracamy spacerkiem na dworzec. Tam czekamy jeszcze jakieś 40 minut i autobusem pełnym Bułgarów jedziemy do Riły.

Riła jest to niewielkie miasteczko, leżące u podnóża gór o tej samej nazwie. Mówi się o „Zielonej Rile” i „Suchym Pirynie”. Rzeczywiście pasmo górskie Riła jest dużo mniej skaliste w porównaniu do Pirynu, jest tam więcej łąk i pastwisk. Ale póki co jesteśmy z Tomaszem w miejscowości Riła, gdzie odkrywamy, że w tym dniu nie mamy już żadnego transportu do Rilskiego Monastyru, gdyż w Bułgarii trwało wtedy jakieś święto.

Nagle, jak spod ziemi, wyrasta przed nami siwy pan w okularach, który mieszanką kilku języków tłumaczy nam, że pierwszy autobus do Rislkiego Monastyru mamy jutro o 7:40. Od razu proponuje nam nocleg w swoim domu, położonym nieopodal dworca. Wizja umycia się pod prysznicem wygrywa z kwestią oszczędzania funduszy. Za 12 levów nie tylko możemy wziąć prysznic, ale także poznać niesamowitą osobowość Vasko Milenkova. Ten starszy pan jest nauczycielem muzyki w Blagoevgradzie i dorabia sobie przyjmowaniem pod swój dach zbłąkanych turystów. W swoim kajeciku skrzętnie zapisuje wszystkich, którzy go odwiedzili. Byli u niego Francuzi, Czesi i całkiem sporo Polaków. Dostajemy od niego dokładną instrukcję, gdzie, co jest. Otrzymujemy również klucze od domu i pełną swobodę korzystania z niego.

Wieczorem idziemy z Tomaszem na spacer po Rile, który kończy się w pierwszej knajpce mającej spory wybór piw. Po wypiciu Wichrenu, Piryńskiego i innych specjałów, mając już wyjątkowo dobre nastroje, postanowiliśmy wrócić do domu. Tam, czekał na nas Vasko, który uznał za stosowne umilić nam czas graniem na gitarze. Namawia nas do wspólnego śpiewania, co kończy się na tym, że śpiewam z nim piosenkę „Let it be” usiłując ogarnąć bułgarski śpiewnik spisany cyrylicą. Po wcześniejszych piwach, nie był to mój najlepszy, wokalny występ 😉

Poranek w Konczeto

SONY DSC

SONY DSC

W drodze do schroniska Jaworow

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Okolice Razlogu i pierwsze spojrzenie na Góry Riła

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Może kawki?

SONY DSC

W miejscowości Riła

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

Dom Vasko Milenkova

SONY DSC

I Vasko Milenkov we własnej osobie (jest to zdjęcie zdjęcia, jakie otrzymaliśmy od Vasko. Oprócz tego otrzymaliśmy zdjęcie jednego z pokoi oraz domu).

SONY DSC

Reklamy

Jedna uwaga do wpisu “Bałkany 2010. Część 5 – pomiędzy Pirynem a Riłą

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s