Bałkany 2010. Część 4 – na grani Pirynu

5.09.10 Po ekscytującej nocy z „wędrownym szuraczem”, poranek jest dla mnie dość ciężki. Niestety do 9 trzeba opuścić pokój, a co za tym idzie łóżko. Stwierdzam, że świat jest zły i pakuję moje graty. Przenosimy się z Tomaszem do jadalni. Prognozy na dziś są mało obiecujące – przelotne opady deszczu. Do tego na zewnątrz utrzymują się mgły, więc nasza chęć do wychodzenia w góry jest minimalna. Postanawiamy, że jak dosuszymy nasze graty, to wyruszymy na szczyt Wichrenu. Schronisko powoli pustoszeje, dzięki czemu przy piecyku robi się więcej miejsca i możemy porozwieszać nasze mokre ciuchy. Tomka łapie gastrofaza i połowę czasu spędza konsumując kolejne potrawy. Kiedy tak siedzimy w jadalni medytując nad piecykiem, przychodzi dwójka Polaków. Sympatyczna rozmowa umila nam czas aż do 13, kiedy w końcu zbieramy się w trasę. Kierujemy się czerwonym szlakiem w stronę schroniska Jaworow. Początkowo szlak ten idzie równolegle do tego, który wiedzie na Wichren, później jednak odbija w prawo i trawersuje zbocze. Czytaj dalej

Reklamy